W mojej głowie roje motyli
delikatnie głaszczą i łopoczą
wszystko co najpiękniejsze w moim życiu
przyszło cichutko nocą
I dało mi spokojny sen
i opatrzyło moje serca rany
bo przyszedłeś do mnie Ty
tak wytęskniony i tak kochany
27.07.2025 r.
***
Na początku było cicho. Jakby sam lipiec cichutko przyszedł na palcach, wraz z całą swoją słodyczą. Później odezwały się koniki polne, najpierw jeden, a wkrótce dołączyły inne. Znów przyleciał pękaty trzmiel na naszą balkonową kwietną łąkę w doniczce. Spadła jedna kropla, druga i się rozpadało. W oddali dał się słyszeć grzmot. Oho, będzie burza - pomyślałam. Chyba zbyt długo zwlekałam ze spacerem, bo akurat trzeba było coś zrobić w domu. Siedziałam więc na balkonie, a wiatr suszył mi włosy. Oto są uroki lata: i ten deszcz się w nie idealnie wpasował. Może będą grzyby? Całe wieki ich nie zbierałam. Ale jeszcze pamiętam tę radość, jaka mi wówczas towarzyszyła.
Polubiłam wieczory. Kiedy można się wyciszyć po całym dniu, odłożyć myślenie na półkę. Zajrzę tam jutro - tak mówię sobie. Teraz jest czas na książkę. I na zdrowy sen. Kładę się więc wcześnie, kiedy jeszcze zmrok i przychodzą do mnie takie ciepłe sny. W każdym z nich jesteś Ty. Ale to już materiał na kolejną opowieść. Czasem budzi mnie deszcz w środku nocy, bo zasypiam przy otwartym oknie. Odwracam się na drugi bok i śpię aż do rana. Bo wiem, że tam czeka na mnie bardzo ważna wiadomość, od kogoś zupełnie wyjątkowego w moim życiu...