poniedziałek, 14 lipca 2025

Zapach lata

 Lato ze wszech stron przenosi mnie w inny wymiar, zapachem lawendy na balkonie i wrotyczy na łące, której nie brakowało na dzisiejszym spacerze. Bo trzeba Ci to wiedzieć Zenku, że dzień bez tego widoku jest dla mnie dniem straconym. Pachniało więc kwieciem i czymś bliżej nieokreślonym, chyba szczęściem w mojej głowie, bo napisałeś do mnie Ty... Wówczas zapomniałam o wszelkich niedomaganiach, bo trochę pobolewa mi w kolanie i czuję mrowienie, a także czasem niemoc, gdy wchodzę po schodach. Ale nie mówmy o tym, to minie, bo zrobiłam już serię ćwiczeń. 

Po naszej porannej rozmowie pozostał we mnie pełen nadziei apetyt na życie. Takie, jakie sobie wymarzyłam dawno temu. Tak bardzo chciałam mieć przyjaciela, któremu bym mogła opowiedzieć o swoich troskach i radościach - aż pojawiłeś się Ty, z tą chmurą tajemniczości wokół Ciebie. Tak bardzo chciałam rozwikłać wszystkie zagadki Twojego serca i chyba trochę mi się to udało z czasem. Mam nadzieję, że i ja dałam Ci się poznać, ze wszystkimi moimi słabościami, pod warstwą których kryła się tęsknota... Za miłością.

I teraz mogę powiedzieć głośno, że bardzo, ale to bardzo Cię pokochałam Zenku, tak bardzo. Nie wiedziałam, że można kogoś kochać aż tak mocno. Przelałam więc swą tęsknotę na Twoje barki, które wszak udźwigną wiele: i moje małe sprawy i wiele wrażliwości. To Ty pomogłeś mi je nieść przez życie. I tak idziemy razem przez ten świat nie wiedząc nawet o tym, co jeszcze nas czeka. I to jest takie fascynujące - ta podróż. Ku wschodzącemu w nas słońcu... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz