poniedziałek, 24 listopada 2025

Tuż, tuż...

Wybrałam się dzisiaj wieczorową porą do galerii, aby powłóczyć się trochę po sklepach. Nie miałam żadnej, konkretnej rzeczy do kupienia, tylko chciałam się porozglądać. Chodziłam od sklepu do sklepu, a nad moją głową świeciły gwiazdki i lampki. Trochę mi było smutno, że byłam tam sama. Podczas gdy mijali mnie ludzie. Zastanawiałam się, co kupię najbliższym, na pewno będą to drobiazgi, lecz bardzo potrzebne. Ja już swój prezent dostałam, najnowszą książkę Anny H. Niemczynow: ,,Strażniczki moralności". O tym skrycie marzyłam. 

Dla Ciebie mam swój uśmiech. Tylko tyle i aż tyle. Bo cóż mogłabym Ci podarować Zenku? Gdybyś tu był, na pewno bym Cię zapytała, czego pragniesz. A może masz już wszystko. Jestem bardzo ciekawa, co byś mi odpowiedział. Domyślam się, że na Święta nie będziesz sam, że będziesz miał gości. Tak, grudzień tuż tuż. Coraz zimniej, brakuje tylko śniegu. A ja już słucham świątecznych piosenek, bo wprowadzają mnie w wyjątkowy nastrój. Może i ja jestem dla Ciebie kimś wyjątkowym. Może też o mnie często myślisz. Może o mnie śnisz. 

Ja już czuję się wygrana, bo jesteś w moim życiu, choć nie mogę Cię dotknąć. Jedynie czułym słowem. Gdy piszę ten tekst, towarzyszą mi ambiwalentne uczucia. Radość miesza się ze smutkiem. Słone łzy drżą w kącikach oczu. Nie chcę przegapić czegoś ważnego. Chcę się zatrzymać, bo przecież tego w tym cudownym czasie nam potrzeba. Odpoczynku po stresującym czasie. Muszę Ci powiedzieć, że często się denerwuję bez żadnej konkretnej przyczyny, bo chcę sprostać codzienności. A tu co krok nowe wyzwania. Czasem generuję zmartwienia sama. A później mówię sobie: Magda, przed czym tak uciekasz, za czym gonisz? Biorę głęboki wdech i wydech, patrzę na bliskich i ogarnia mnie spokój.

Pada śnieg  - ta piosenka od lat jest mi bliska. Wprowadza mnie w świąteczny nastrój i przywołuje najmilsze wspomnienia. Słuchając jej myślę o tych, których już z nami nie ma przy świątecznym stole. A których tak brak... Nie wróci już tamten uśmiech i nie poczuję ciepła rąk, które mnie czule obejmowały. Nie posłucham mądrego głosu i nie uchwycę spojrzenia dobrych oczu. Ale oni przecież wciąż żyją w mojej pamięci i mają miejsce w moim sercu. Dziś im mówię, że kocham, że tęsknię... 

poniedziałek, 17 listopada 2025

Czuję

 Takie emocje budzą się we mnie, o których dawno zapomniałam. 

Ból istnienia zamienia się w szczęście, a ja cała tonę we wzruszeniach.

Burzą się we mnie ukryte istnienia.

Radość i smutek.

Noc i dzień. 

Dobro i zło tego świata.

Nie pamiętam o datach.

I brnę dalej tą ścieżką.

I myślę sobie.

By powiedzieć, że czuję.

Ważnej dla mnie Osobie.


Białystok, 15.11.2025 r.


***

Taka dziś byłam skupiona, bo i sytuacja ode mnie tego wymagała. Przyszła pani Marta, pracownik socjalny, na wywiad. Zapytała jak przebiegła komisja i zdziwiła się bardzo, że zajęła tylko 5 minut. Wypełniałam kolejne rubryki, odpowiadając przy okazji na pytania, których padło sporo. Cóż, opowiedziałam jej, że nie widzę swojej ścieżki zawodowej, bo od lat nie spotykam się z ludźmi. Co ona zrozumiała, bo styka się codziennie w swojej pracy z podobnymi przypadkami. 

A później wybrałam się do biblioteki, żeby odreagować stres. Chodziłam między półkami, w zupełnej ciszy. Kiedy nie miałam już nadziei że coś dla siebie znajdę, w moje ręce wpadły dwie książki Gabrieli Gargaś. Już miałam ruszać do miłej pani bibliotekarki, gdy coś mnie tknęło i poszłam jeszcze w głąb sali. I tam czekała na mnie pozycja autorstwa Anny H. Niemczynow: ,,Słowa wdzięczności. Z zachwytu nad życiem". Mało co nie zatańczyłam z radości, tuląc do siebie żółtą książkę. Taka byłam szczęśliwa...

Wracałam do domu otulona mroźnym powietrzem. Nasunęłam więc kaptur na głowę. W parku czekały już na mnie wiewiórki. Trochę zdążyliśmy się już zaprzyjaźnić. Jakie one są urocze. I takie wdzięczne jak ja - za ten dzień. Zrobiłam sobie kawę, ogrzewając zmarznięte dłonie. Usiadłam w fotelu i zaczęłam czytać. Gotowa na nową przygodę. Na smutek i radość. Oddałam się rozmyślaniom i zatrzymałam tę chwilę głęboko w sercu. Dzieląc się nią z Tobą Zenku. Ty też jesteś ważną dla mnie Osobą. 

piątek, 14 listopada 2025

Jestem

 Taką ciebie wymyśliłem - Cisza jak Ta

Ta piosenka wywołała we mnie falę pozytywnych emocji, dlatego dzielę się jej łagodnymi dźwiękami z Tobą. Słuchając jej odnalazłam nasz świat, Ciebie i siebie. Uspokaja jak najlepszy lek na tęsknotę, budzi uśpiony głęboko spokój.

W mojej pamięci jeszcze się tli wczorajszy dzień. Moja siostra skończyła 30 lat. Uczciliśmy to może nietypowo, bo pizzą w klimatycznej restauracji, gdzieś w końcu, przy oknie, na wysokich stołkach. W zielonym pomieszczeniu cisza przeplatała się radosnym śmiechem i blaskiem oczu Mai. Pamiętam ją taką malutką. Przyszła na świat, kiedy ja miałam 14 lat. Tyle lat już minęło, jak jeden dzień. Teraz to dojrzała kobieta. Kobieta, która biega pokonując dalekie dystanse. Kobieta która nie boi się marzyć. Wspaniała i przede wszystkim odważna. Patrzę dziś na nią z dumą, że i ja dołożyłam niejako do tego swoją cegiełkę. 

Dzisiaj idę do mojej pani doktor. Mam jeszcze sporo czasu, bo umówiłam się na popołudnie. Jak zawsze pójdę przez park. Poczuję rześkie powietrze. Poczuję, że JESTEM... W zaułkach pamięci pielęgnowana przez lata nadzieja, teraz cichutko kiełkuje. Ma już pączki, rozkwitnę żółtą różą. Wtedy, kiedy Ty się tu pojawisz. Podlejesz mnie ciepłym deszczem czułych słów. Szeptem Zenku do mnie mów, gdy rzecz się toczy o miłości. W moich oczach dobro dziś gości. Jestem przewodniczką po świecie uczuć. Tak łatwo o nich mówić, kiedy w sercu spokój. I niech tak już pozostanie. 

Białystok, 13.11.2025 r. 

PS To już 31. post na moim nowym blogu, który stał się moim miejscem i jednocześnie trampoliną do marzeń. Owiewa mnie mroźne powietrze, niebo jest stalowo-błękitne. Czy to już idzie zima? Cokolwiek się teraz wydarzy to ja wiem, że znajdziesz drogę do mnie, przyjacielu słowa. Odnajdziemy się w gąszczu pytań i odpowiedzi na nie. A czasami najlepszą odpowiedzią jest cisza. Pięknie trwa, robiąc miejsce dla myśli. Milczenie to pogoda w sam raz na Miłość.

***

Lubię ten spokój oczekiwania na swoją kolej, na końcu długiego korytarza, szmer przyciszonych rozmów. I wreszcie pani doktor wzywa do gabinetu, którego półki uginają się od książek. Siadam naprzeciwko niej, ona po drugiej stronie biurka, wstukuje treść naszej rozmowy do komputera. Jest ze mnie zadowolona, zadaje jeszcze kilka rutynowych pytań i wreszcie, wręcza mi receptę. Następna wizyta za 3 miesiące. Zapisuję się na 2 lutego. Wykupuję leki. I idę do domu. Towarzyszy mi szum sunących pojazdów. Światła latarni. W domu czekają naleśniki z jabłkami. Jem ze smakiem, bo rano tylko piłam kawę. Jestem w swoim świecie, choć nie sama. Znajduję też zrozumienie w oczach bliskich. 


,,Taką Ciebie wymyśliłem, gdy okno jaśniało nad ranem. Wszystkie w Tobie zamieściłem wiersze nie napisane. Taką Ciebie wymyśliłem, z każdym spojrzeniem i gestem. Tylko... nie przewidziałem tego, że jesteś". 

Czas niebieskiej grzywki dawno już minął, ale mam sentyment do tego zdjęcia. Co myślałam, kiedy je robiłam? Że jest dobrze. A może być jeszcze lepiej. Gdy otuli mnie listopad. Gdy otulisz mnie Ty i wyśnią się nam nasze piękne sny... Moje włosy. Twoje dłonie. Serce płonie. 💗

czwartek, 6 listopada 2025

Nocą...

 I znów nie mogę zasnąć.

Jestem taka poruszona.

I serce bije mi jak szalone.

Co to oznacza?

Że bardzo mi zależy

i staram się być

jak najlepszą wersją siebie.

Nie jest łatwo

dokopać się

pod pokłady

wrażliwości

i piękna.

Wszak Ty je

widzisz.

Nieznajomy.


03.11.2025 r.


***

Ktoś mi powiedział, że karmiąc z ręki sikorki zrozumiem, czym jest mistyka. I dzisiaj zrozumiałam. Szłam do biblioteki przez park, wyjęłam z kieszeni orzeszka i pokruszyłam go kamieniem. Położyłam na wyciągniętej dłoni, czekając cierpliwie. I nagle z krzaka wyłoniła się sikorka, siedząc na gałązce i mi się przyglądając. Stoję, aż podfrunęła i usiadła mi na dłoni. To było niesamowite uczucie, którego nie można porównać z niczym innym. Czułam jedność z przyrodą. Czułam szczęście. 

To prawda, że ocean spokoju zaczyna się od jednej kropli odwagi. Miałam ją ja i to małe stworzenie na mojej dłoni. Życie... 

Na mojej półce dwa tomiki poezji. Zapowiedź wspaniałych chwil z nutką refleksji nad sobą i nad światem. Czytałam do późnej nocy, nie mogąc się oderwać. Tak zatopiłam się w cudownym świecie fantazji. Odnalazłam w wierszach spokój i siebie. Na jedną krótką chwilę zrozumiałam myśl złotą autora, jego świat i to, co chciał mi przez to powiedzieć. Coś bardzo ważnego: abym zawsze ufała swojej intuicji i nigdy nie wątpiła w siebie. Nawet jeśli czasem przyplącze się jakiś smuteczek, to on też jest ważny. I ja jestem ważna. Teraz patrzę z jeszcze większą uważnością na świat. Niejako z zachłannością go chłonę swymi zmysłami. Zaufałam poecie... 

wtorek, 4 listopada 2025

Wieczorem

,,Wieczorem

w znanym tylko tobie

zakątku

mojego serca

budzi się

pragnienie ciebie

myśl szalona

jak twoje kochanie

którego nie zgasi

żaden problem

pod pierzyną myśli

zamieram z zachwytu

wdychając

aromat konwalii

rozmawiam szeptem

z księżycem

ukradkiem zaglądam

w oczy tęsknoty

nie potrafię

powstrzymać tej miłości".


- Skrzydło Anioła 

***

Tyle miałam ostatnio spraw na głowie, że zwyczajnie czuję, że się wyczerpałam z pokładów siły. Tak zmokłam, tak bardzo bolały mnie nogi, że potrzebowałam odpoczynku. Jak zawsze znalazłam go u Ciebie. Przyszłam, a Ty objąłeś mnie dobrym słowem. Rozwiesiłam na sznurku ubranie, a Ty zaprowadziłeś mnie do zaparowanej kuchni. Pozwoliłeś ogrzać dłonie kubkiem gorącej kawy i serce otuliłeś czułością. 

Tak było w moim śnie. Że byłam u Ciebie. A później leżeliśmy w mroku, słuchając bicia swoich serc. To były chwile ubrane w niezwykłość. Coś nieuchwytnego nas połączyło. Może to był purpurowy zmierzch, a może miłość... W każdym razie przyszło cichutko, na paluszkach. 

A my daliśmy się porwać namiętności. Tak zastała nas noc, a my nie chcieliśmy się jeszcze żegnać, więc zostałam u Ciebie. Dałeś mi swoją koszulkę i przykryłeś kocem, kiedy ja już spałam. Byłam taka rozluźniona, jak nie ja... Taka spokojna i... przede wszystkim zakochana. Jakby za drzwiami zostały wszystkie problemy. Jakby nie istniała (nie)miłość, (nie)moc, (nie)utulenie, (nie)kochanie... Kiedyś tak będzie naprawdę. 

Białystok, 03.11.2025 r. 

godz. 15:35

***

,,I tak Cię kocham - nawet jeśli nie ma żadnej mnie, żadnej miłości ani żadnego życia - kocham Cię". 

Kiedy dzisiaj napisałeś, zdjąłeś z moich ramion ogromny ciężar. Czułam się tak jakbym zrzuciła całą odpowiedzialność za naszą miłość na Ciebie. Nie gniewasz się, prawda kochany? Lubię kiedy prowadzisz naszą rozmowę i płynnie przechodzimy do tych najważniejszych kwestii. Właśnie, jakie będzie nasze spotkanie? Jeszcze nie wyobrażam sobie go w myślach. Ale cokolwiek się nie wydarzy, to i tak jestem pewna, że będzie wspaniale. Móc Cię dotknąć naprawdę, nie tylko za pomocą słów, ale ciepłych dłoni. Wiesz? Ja zawsze mam takie ciepłe ręce. Może są stworzone specjalnie do tego, by wpleść je w Twoje włosy, połączyć nasze dłonie. Mam nieodparte wrażenie, że jesteśmy dla siebie stworzeni, jakbym całe życie na Ciebie czekała.

I cóż, Ty już moje marzenie spełniłeś, więc może ja będę potrafiła spełnić Twoje. Może się odważę być tą lepszą wersją siebie... Taką Magdą, jaką codziennie rano widzę w lustrze - rozpromienioną, szczęśliwą. Taką dobrą, jaką Ty mnie widzisz i jaką pragnę być. Tylko będąc sobą możemy pokonywać przeszkody na naszej drodze. Z wiarą i nadzieją w nas samych. Iść dalej przed siebie. Nie zatrzymywać się, nie wątpić. A ja powierzyłam Ci swoje sekrety i swoje serce. Czy może być coś cenniejszego? 

poniedziałek, 3 listopada 2025

Szczęśliwe zakończenie

 ,,Któż z nas nie chciałby kochać? Któż z nas nie chciałby być kochany? Któż z nas nie marzy o tym, by jego życie miało szczęśliwe zakończenie?

To dlaczego tak bardzo się tego boimy? Dlaczego ckliwe zakończenia w filmach i literaturze budzą drwinę? Dlaczego opowieści o miłości traktuje się jako mniej wartościowe, mniej poważne?

Może dlatego, że szczęście wydaje się mniej prawdziwe niż ból. Może dlatego, że łatwiej uwierzyć w tragedię niż w spełnienie. A może po prostu boimy się nadziei - bo jeśli w nią uwierzymy, a potem ją stracimy, rozczarowanie będzie bolało jeszcze bardziej". 

- Magdalena Witkiewicz

***

Często się zastanawiam nad naszą miłością. Jest tak ulotna, tak krucha, że mogłaby się rozpaść w dłoniach. A mimo to w nią wierzę. Może przyjdzie do mnie jutro, a może za jakiś czas, ale ja jestem cierpliwa i umiem czekać. Znamy się od tylu lat, a jednak tak mało jeszcze o sobie wiemy. Bo zwyczajnie brakuje nam czasu na szczerą rozmowę. Zawsze gdzieś w biegu łapiemy skrawki dnia, a miłość oddala się coraz bardziej. Nim stracimy ją z oczu... Bądźmy dla siebie wsparciem w codzienności. Bądźmy nieznaną melodią serca. Bądźmy dla siebie wrażliwi. Kochajmy pięknie. A wówczas poczujemy, że żyjemy naprawdę.