Trwają przygotowania do imienin. Wszak to już lada dzień!
Wczoraj miałam taki przykry incydent; bo jak tu włożyć sukienkę, gdy drętwieją dłonie i stopy? Nie miałam wyjścia, tylko uciec w sen i rzeczywiście przyniósł mi on ukojenie. Teraz będzie już zdecydowanie lepiej; nie ma innego sposobu. Tylko idąc do przodu - nie cofając się - można dojść do celu.
A ja miałam wrażenie, jakby od marzeń dzieliła mnie jakaś niewidzialna ściana. Pora ją zburzyć siłą ducha. Wpuścić światło do pokoju - na świecie jest tak pięknie! Warto celebrować takie z pozoru nic nie znaczące momenty, bo z czasem okazuje się, jak są one dla nas ważne.
Podsumowując: mam wspaniałą rodzinę i Ciebie, mój kochany przyjacielu słowa. Więc nie kłopocz się o mnie, bo ja wbrew pozorom jestem dość silna. Zobaczysz, ja jeszcze włożę tę sukienkę! Jeszcze zatańczę w deszczu, na łące, wśród cykających świerszczy. Jeszcze dojdę aż tam, dokąd warto zmierzać.
W stronę marzeń. Ale tylko z Tobą Zenku...
Póki co jem czereśnie i popijam malinowym sokiem, osładzam sobie życie. Piękna, biała sukienka w niebieskie kwiaty, ptaki i motyle wisi na wieszaku i czeka na swój dzień. Wiem, że nadejdzie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz