Pytam, dociekam, zadaję pytania i wciąż trwam w zachwycie. Czy jeśli mnie by zabrakło - czy coś by się tu zmieniło? Czy zatęsknią za mną, czy też przejdą obojętnie? Zdaję sobie sprawę z tego, że liczba dni mojego życia jest ograniczona. Sprawiły to ostatnie moje niedomagania, że drętwieją mi dłonie i już nie chodzę tak daleko jak dawniej. Planuję wycieczkę autobusem do biblioteki, bo nie mam już co czytać. Po schodach życia wspinam się powoli - jest jeszcze tyle do odkrycia...
Póki co korzystam z lata na miarę moich możliwości. Piję poranną kawę na balkonie, a z milczenia wyrywa mnie głos mamy. Rozmawiamy. To dla mnie bardzo ważne, by być wysłuchaną do końca. I wiesz, mam na sobie tę sukienkę, o której tu opowiadałam. Tak miękko płynie czas, kiedy można pomarzyć... O Tobie Zenku - jesteś głównym bohaterem moich rozmyślań. A czasem jeszcze mi się przyśnisz... Bo wiem, że życzysz mi dobrze.
To takie budujące uczucie, że istnieje pomost zrozumienia między nami. Że karmimy się słowami - to strawa dla naszego ducha. Wiem, gdzie szukać, aby Cię odnaleźć. Między słowami piosenki. Na karteczkach wspomnień. W treści lata. I zawsze bądź mi tak bliski. Tak czuły. Odwiedzaj mnie o poranku i opowiedz mi swoją własną historię. O pracy. O wakacjach. O lesie. Bo miłość plecie najbarwniejsze kobierce. Utkane z delikatności i w cieple serc. A ja się właśnie zasłuchałam... Zaufałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz