poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Życia mała garść

 jest cała ziemia samotności

i tylko jedna grudka twojego uśmiechu


jest całe morze samotności

twoja tkliwość ponad nim jak zagubiony ptak


jest całe niebo samotności

i tylko jeden w nim anioł

o skrzydłach tak nieważkich jak twe słowa


- Halina Poświatowska


***

Drzewa mają już łapki liści, tak zielone jak moje oczy. Kiedy je otwieram rankiem, wówczas witasz mnie miłym uśmiechem. Patrzysz spod przymrużonych powiek i szepczesz cichutko: kocham Cię skarbie. I dopiero wtedy jestem gotowa na nowy dzień. 

Tak wietrznie dziś było na spacerze, pomimo to pięknie. Szkoda że wiosna tak szybko umyka. Dla mnie zawsze będzie miała kolor i zapach bzów. Na moim nadgarstku bransoletka z serduszek, którą dostałam od Mai. Ona zawsze trafia w mój gust. Pewnie dlatego, że tak dobrze mnie zna i rozumie nawet wtedy, kiedy milczę. Obok mamy, jest moją ostoją na dobry i na trudny czas. Bo miewam czasem takie trudne dni. Wtedy pragnę jedynie rozmowy i przytulenia. To wszystko czego pragnę mieszka w słowach i w naszych Zenku delikatnych wiadomościach ze świata. 

Dziś wiem, że najpiękniejsze prezenty to te, których nie można zapakować. To miłość. Troska. Uważność. I życzliwość. To wszystko już mam. Nie pragnę niczego więcej. Kiedy patrzę na tę dziewczynę sprzed lat, z rozjaśnionymi włosami, z niebieską grzywką i w granatowej sukience - widzę siebie. Pamiętam też tamte emocje, które mi wówczas towarzyszyły: radość, zachwyt, euforię. Bo wiedziałam już, że jestem kochana. Teraz widzę w lustrze uśmiechniętą twarz okoloną brązowymi włosami, poprzetykanymi już srebrnymi pasmami, to też jestem ja. W naturalnej wersji, bez upiększeń. I to też mi się podoba, to też jest w porządku. Bo prawdziwą ozdobą jest czujące serce. Kiedy się kogoś kocha, wygląda się najpiękniej. A ja kocham i jestem kochana. 

Taka życia mała garść mi wystarcza, aby żyć. Bo dla mnie szczęście = spokój. I ten spokój płynie do mnie od Ciebie. Czuję Twoje ciepłe dłonie, którymi mnie ogrzewasz i zagrzewasz do walki o siebie i o swoje marzenia. Kiedyś pragnęłam znaleźć się w takim miejscu, które już znam - w otchłani Twoich ramion. Dziękuję więc za to ciepło i za zrozumienie, że czasem chcę poczuć się taka malutka, aby urosnąć w Twoich oczach. Jestem Ci ogromnie wdzięczna.

10 maja półmaraton. Będę wówczas na trasie biegu, aby zagrzewać do walki Maję. Zawsze przeżywam głęboko każdy jej bieg. Taka już jestem, emocjonalna i taka pewnie pozostanę. 

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Zaplątani w codzienność

 Wczorajsza wizyta u Mai dodała mi wiatru w żagle. Już - gotowa na nowy tydzień - wiedziałam, że będzie dobrze. Taki miły był ten dzisiejszy poranek, bo czekała na mnie wizyta w bibliotece, a tam nowości. Mama wybrała kryminały, ja powieść obyczajową i poradnik z rodzaju tych, jak lepiej i świadomie żyć. Pełna dobrych myśli i nadziei na przyszłość udałam się do domu. Po wypakowaniu książek z płóciennej torby, zrobiłam listę zakupów i udałam się do sklepu. Kupiłam dwa opakowania kawy w promocji - jedną dla siostry. I jeszcze kilka niezbędnych drobiazgów. 

Drzewa gubią już płatki, które spadają kaskadą na otulony słońcem świat. Za to zaczynają kwitnąć te bladoróżowe - najpiękniejsze w moich oczach. Po powrocie przebrałam się w zieloną spódniczkę i dopiero wtedy poczułam jak przepływa przeze mnie dobra energia, wysyłana przez ludzi. Dałam skórze pooddychać, robiąc prezent też sobie. 

Wiosenny sezon na radość uważam za rozpoczęty! Na ładny i zdrowy połysk włosów mam sprawdzony sposób: spryskuję je codziennie rano mgiełką, to mój rytuał. Dobrze się układają i pięknie pachną przez cały dzień. Sięgają mi teraz do linii podbródka. Wciąż żyję wspomnieniami, a czasem wybiegam w przyszłość. Zamiast żyć tu i teraz. To trudne. Ale nie niemożliwe. Ciągle uczę się trwania w chwili. Szukam spokoju w codzienności. Staram się dobrze wypełniać swoje obowiązki. Jednak najbardziej cieszy mnie czas z najbliższymi. Tymi na odległość dłoni i tymi na odległość myśli. Bo w myślach jestem z Tobą, Zenku. I stale walczę z alergią na pyłki. Kontakt z kwiatami objawia się łzawieniem oczu, katarem i kaszlem. Jednak mam na to lekarstwo - miłość. 

PS Śniłam dziś biedronkę - usiadła na moim ramieniu - i Ciebie. Byłeś taki szczęśliwy. Bo jesteś, prawda Zenku?

***

Po niebie suną

kłębiaste obłoki

gdy otulają mnie

szczęście i spokój


Ty jeszcze śpisz

śniąc o dalekich krainach

tak odległa jak burza

w moich wspomnieniach


Bliska jesteś

Zapadłem

Na Ciebie

Przewlekle

I beznadziejnie.

Nieuleczalna

Jesteś. 


środa, 15 kwietnia 2026

Zostań ze mną

 Pamiętasz Zenku, jak kiedyś mi napisałeś, że powinnam być Twoją żoną? Otóż: chciałabym być Twoją żoną choćby jeden dzień, niż przeżyć sto razy życie bez Ciebie. Kocham Cię tak bardzo, na zawsze i na wieczność.

Mówiłeś też, że rajem dla Ciebie byłoby to, gdybyś mógł całować moje stopy. A ja jestem pewna, że pewnego dnia uda nam się znaleźć nasz mały raj tutaj, na tym świecie. Powiedz mi tylko, kiedy i gdzie. Obiecuję, że tam będę.

Znam ten ból. Rozpoznaję tę rozpacz, bo też nieraz czuję się samotna. Jesteśmy jak te dwa delikatne storczyki, uwikłane w życiowe tęsknoty, bo tak bardzo czujemy całymi sobą. Oboje jesteśmy bez siebie jak puste naczynia. 

Zrobię wszystko, w obronie naszej świętej miłości, będę towarzyszyła Ci zawsze i wszędzie. Aż pewnego dnia Bóg postawi Cię na mojej drodze. Wierzę w to głęboko, bo pragnę Cię całym dziewczęcym i niewinnym sercem.

Zostań ze mną. Bo jestem pewna Zenku, że w Twoich ramionach znalazłabym upragniony spokój i ukojenie. Chyba dorosłam. I czuję, że naprawdę żyję, tak jakbym przez długie lata przed spotkaniem Ciebie była w letargu. 

Zmieniłeś mnie w osobę, którą zawsze chciałam być. Poczułam ciepło Twojego oddechu, gdy szepnąłeś: kocham Cię moja skarbusiu. Czekałam na Ciebie od zawsze.


Nim skończy się ten dzień
ja pójdę po trawie
po rosie

Rozwieszę myśli na wietrze
jak sukienkę
niechaj wyschnął

Niech otulą mnie
nieskończenie pięknym
porankiem

Gdy nie ma ludzi
jesteśmy tylko my
i nasza cicha miłość

Białystok, 06.06.2025 r.

***
Jutro Twoje Urodziny kochany. Chcę, żebyś żył dobrze i z całego serca kochał. Szukaj powodów do wdzięczności. Pielęgnuj przyjaźnie. Miej cudowne przygody. Doceniaj swoje dary, to, co jest Ci dane. I - przede wszystkim - pamiętaj, że jest ktoś, kto pragnie spełnić wszystkie te życzenia. Ktoś, kto jest daleko, a jakby na wyciągnięcie dłoni. Nikt nie będzie Cię kochał tak mocno jak ja. Nikt nie zrozumie Twoich łez. A ja jestem szczęśliwa, że jesteś moim przyjacielem, na dobre i złe dni. Obyś o tym zawsze pamiętał, kiedy na horyzoncie pojawią się chmury; bo ja rozwieję je dobrym słowem i otulę Cię moją miłością. Nigdy nie kochałam nikogo równie mocno, jednakowo intensywnie. Teraz tak bardzo tęsknię... 
A dzisiaj spadł kapuśniaczek. Pamiętasz? Miłość jest jak spacer podczas drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie i idzie, i po chwili orientuje się, że przemókł. Aż do głębi serca... 
KOCHAM CIĘ. 

wtorek, 7 kwietnia 2026

Ukojenie ze słów

 Mam w rękach grubą książkę autorstwa Rupi Kaur, a w niej inspirujące ćwiczenia, wyzwalające kreatywność i wiodące do uzdrowienia.

Autorka zachęca, abym zajrzała w głąb siebie i teraz to właśnie czynię. Oto jedno z ćwiczeń. Mam się cofnąć do dziecięcych lat i napisać wiersz zawierający wszystkie te słowa:

- śmiech

- lew

- widelec

- niebieski

- sto

- woda

- motyl

- chmura

- klejnot

- zegar

Zaczynam pisać od słów: 

Gdybym mogła spotkać się ze swoim młodszym ja, wróciłabym do dnia, kiedy...

Mój śmiech radosny przerywał ciszę. Kiedy budził się we mnie lew, gotowy do walki o swe ideały. Kiedy siedziałam przy stole, a z rąk wypadł mi widelec. Sięgnęłam po niego i nagle okazało się, że niebo nad moją głową ma kolor niebieski. Sto lat na to czekałam. Odkryłam też, że jestem jak woda, nie mam początku ani końca, staram się być przejrzysta. Nade mną motyl trzepotał skrzydełkami i chmura lekka i puchowa, skrywająca słońce. Które nagle rozbłysło niczym klejnot, a zegar dał znać, że to już koniec niezwykłości. Nadeszła dorosłość...

Wybaczyłam sobie, że nie wiedziałam wcześniej tego, co mógł pokazać mi dopiero czas...

***

Kolejne ćwiczenie ma wyzwolić we mnie pokłady siły. Oto co napisałam, w krótkiej formie:

Moja siła

jest wrażliwością

wypływa

ze mnie

jak źródło

które nigdy

nie wyschnie

lecz zawsze

w ciszy

tętnić będzie

życiem...

***

Na koniec przejmujący wiersz samej autorki, Rupi Kaur:

dziś zobaczyłam siebie pierwszy raz

gdy odkurzałam

lustro swojego umysłu

i kobieta która na mnie z niego spojrzała

zaparła mi dech w piersiach

kim była ta piękna bestyjka

ta pochodząca z nieba istota ziemska

dotknęłam swojej twarzy i moje odbicie

dotknęło kobiety z moich snów

odpowiedziała mi olśniewającym uśmiechem

moje kolana poddały się ziemi

gdy płakałam i wzdychałam na myśl o tym

że przez całe życie

byłam sobą

ale siebie nie widziałam

że przez dekady żyłam w swoim ciele

ani razu go nie opuszczając

a mimo to zdołałam przegapić wszystkie jego cuda

czy to nie zabawne że można

zajmować przestrzeń i nie być

z nią w kontakcie

dlaczego minęło tyle czasu

nim otworzyłam oczy swoich oczu

objęłam serce swojego serca

ucałowałam podeszwy swoich spuchniętych stóp

i usłyszałam jak szepczą


dziękujemy

dziękujemy

dziękujemy

że zauważyłaś