poniedziałek, 29 września 2025

Siedzę i myślę

 ,,Siedzę na tarasie pragnień

otulona w ciepły

jesienny sweter

z filiżanką

kawy w dłoniach

spoglądam na dywan

z kropel soczystej rosy

rozścielony

na pożółkłej trawie

tęskno mi

próbuję jak zawsze

myślami

dogonić ciebie

miejsca nam przeznaczone

pachnące szczęściem

i radosnym śpiewem ptaków

rozmarzona

dotykam serca

które stało się niespodziewanie

twoim domem".

***

Właśnie tak dzisiaj czuję Zenku, cała otulona miłymi wspomnieniami, jak tym żółtym szalikiem, zamotanym na szyi, pachnącym wiatrem. W żółtej bawełnianej czapce wychodzę na balkon z kubkiem kawy w ciepłych dłoniach. Włosy pachnące rumiankiem jeszcze schnął, a ja cała jestem melodią. 

Jeszcze wczoraj śniłeś mi się, byliśmy tak blisko siebie, jak to tylko możliwe. Obudziłam się ze szczęściem na ustach, które jeszcze nosiły Twoje ciepło. W otwartych ramionach miałam jednak pustkę. Zniknąłeś, nim sen się skończył, pozostawiając po sobie delikatne marzenie, tak odległe i nieuchwytne. A przecież jeszcze przed chwilą tu byłeś, o czym świadczy serce bijące w klatce żeber. 

Czemu tak bardzo pragnę trzymać się tej myśli i Cię przy sobie zatrzymać? Bo Cię kocham najmilszy. Bo tak bardzo jesteś mi światełkiem na tym naszym niebie. Ze spokojnym sercem to piszę, bo i Ty dajesz mi wytchnienie, swobodę, utulenie. Przy Tobie czuję się bezpiecznie i szczęściem byłoby dla mnie to, żebyś zatrzymał się przy mnie choć przez jedną krótką chwilę... Mamy jednak wspomnienia. A może aż tyle? Nie pragnę wiele, wystarczy mi jedno Twoje słowo, jeden czuły gest i zapewnienie, że znowu spotkamy się we śnie... 💛

środa, 24 września 2025

Spotkanie

 Może pamiętasz, kiedy Ci opowiadałam o pani z biologii, która uczy jeszcze w moim dawnym liceum, obok którego przechodzę codziennie? Otóż dzisiaj zupełnie niespodziewanie wyrosła na mojej drodze, po raz pierwszy od wielu lat. Jakże miłe to było spotkanie i wywołało falę wspomnień. Bo pomyśl, nagle widzisz przed sobą kogoś, kto wywarł wielki wpływ na Twoje życie i co robisz? Oczywiście się uśmiechasz mimowolnie. Bo tak zrobiłam w istocie. Pani Halina też była uśmiechnięta, kiedy to nasze spojrzenia się spotkały i zauważyłam w nich błysk porozumienia - ona też mnie poznała. Po tylu latach... 

Miałam więc dobry humor przez resztę dnia. Nauczycielka nie zmieniła się bardzo. Nadal nosiła tę samą fryzurę i długą sukienkę. No, może blond włosy były trochę dłuższe. I grzywkę, spod której spoglądały na mnie roześmiane oczy. To miłe, kiedy ktoś Ci się przygląda przez chwilę, z drugiej strony ulicy i nagle zrozumie, że to Ty. Tak jak wcześniej Ci pisałam, wiele jej zawdzięczam. A matury z biologii nie zapomnę nigdy. Nieraz nawet mi się śni po nocach. 

Wspomnienia napłynęły z najmniej spodziewanej strony i poczułam się, jakbym płynęła na różowej chmurze. Cała otulona delikatną nostalgią za tym, co minęło. Jednak los był dla pani Haliny bardzo łaskawy. Czas jakby w ogóle jej nie dotyczył. Zrozumiałam, że gdzieś tam w środku nadal jestem jej wdzięczną uczennicą, choć młodość już nie wróci... Zapomniałam, po co poszłam na ten spacer. Zapomniałam również o sobie i o całym świecie. Wracając do domu nazbierałam trochę lśniących kasztanów, z zamiarem zrobienia z nich jesiennej dekoracji. Wiatr tańczył w promieniach słońca, a ja szłam przed siebie z uśmiechem na twarzy. Tak lekko otulały mnie wspomnienia, jak nigdy dotąd. 

wtorek, 16 września 2025

Moje serce w dwóch światach

 Nie od dziś wiadomo, że pisanie jest całym moim światem. Kiedy myśli płynął swobodnie spod moich palców i znajdują odzwierciedlenie w słowach - moje serce rozpiera duma. Zadowolenie z tego, że i ja mogę tworzyć, niejako kreować nowe światy. I spełniam się dzięki temu na dwóch płaszczyznach: jako poetka i jako pisarka. Czasem mam nieodparte wrażenie, że pisząc pomagam nie tylko sobie, lecz także człowiekowi po drugiej stronie ekranu. W jaki sposób, zapytacie? Bo może on wtedy też odczuwa radość i szczęście łagodnie zagości na jego twarzy. To oczywiście tylko moje domysły. Jedynie tego mogę być pewna, że jestem i czuję... Czasem nawet nazbyt wiele uczuć sadowi się w moim sercu i głowie, które to ze sobą współpracują. Choć mówi się, że serce ma swoje racje, których rozum nie zna. Być może.

Pisząc mogę więc docierać do serc i umysłów moich odbiorców. Mogę dzielić się tym, co jest dla mnie ważne. Mogę też zwrócić uwagę na jakąś drobnostkę, która jest niemniej istotna. Bo mnie zajmuje wszystko, co dookoła. I ten listek, co spadł z drzewa, napełnia mnie nieraz smutkiem. Lecz jest zapowiedzią czegoś nowego. Nostalgia panoszy się w moim umyśle, lecz w sercu ciągle maj i rwę bez. A co mnie cieszy? Przede wszystkim miłość, którą tu odnalazłam, a może to miłość odnalazła mnie? Jak na to nie spojrzeć, to nadal unoszę się kilka centymetrów nad ziemią, słysząc jego słowa. I trzepot skrzydeł czuję, na samo wspomnienie jego imienia - Zenon. 

Z nim dzielę niejako moją codzienność, wymieniając się myślami i urywkami dnia, bo ciągle to są przecież tylko chwile... A może aż chwile? Jak by na to nie spojrzeć, nasza wirtualna miłość trwa i pomalutku wkrada się też do naszej codzienności. ,,Wiesz, kupiłam dzisiaj odżywkę do włosów, która pięknie pachnie i to moja mała radość tego dnia. Jak wspaniale będą pachniały moje włosy, kiedy zanurzysz w nich swoją twarz" - pragnę mu powiedzieć. Choć czasem jest tak, że czasu brak i chwila bliskości się oddala, i ta nasza rozmowa musi zaczekać, bo akurat coś ważnego dzieje się w naszym życiu. Lecz co może być ważniejszego od miłości? Powiecie. No cóż, moje serce jest zakotwiczone w dwóch światach i oba są dla mnie wszystkim. To co mam, to radość najpiękniejszych lat. Dziękuję, że Cię mam. To już dwudziesty wpis na moim nowym blogu. Kiedy to zleciało. Płynie czas, nie pytając nas o zgodę. 

czwartek, 11 września 2025

We śnie

K. I. Gałczyński

We śnie

We śnie jesteś moja i pierwsza,

we śnie jestem pierwszy dla ciebie.

Rozmawiamy o kwiatach i wierszach,

psach na ziemi i ptakach na niebie.


We śnie w lasach są jasne polany

spokój złoty i niesłychany,

pocałunki zielone jak paproć.


Albo jesteś egipska królowa

jak miód słodka i mądra jak sowa,

a ja jestem dla ciebie jak światło.

***

Deszcz padający za oknem nastroił mnie bardzo romantycznie. Z pewną nostalgią myślę o nas, skąpanych dzisiaj w kroplach miłości. Wiesz Zenku, często mi się wydaje, że jesteś mi tak bliski. Ja to wiem. To nasze serca biją jednym rytmem, byś ukazał mi się we śnie.

Przemierzamy dróżki i ścieżki osobno, a jednak wciąż razem.  Gdzieś tam, daleko imaginuję sobie nasze wspólne życie. Byś budził mnie o świcie, z objęć snu wprost w Twoje ramiona. Czuję wówczas takie ciepło bijące od Ciebie, widzę jasne oczy wpatrujące się we mnie i, cóż mogę począć, jak tylko wtulić się z ufnością, uśmiechnąć z miłością i odpłynąć w szczęście...

Tak się rozmarzyłam, że trudno mi wrócić do rzeczywistości. Wciąż pada, jednak cały czas jest to jeszcze ciepły, letni deszcz. Wiem to, bo zmokłam idąc do sklepu po niezbędne produkty. Kiedy wróciłam rozpadało się na dobre, a ja wsłuchuję się teraz w tą melodię. Tylko przyroda potrafi tak ukołysać do snu. Jak dobrze, że jesteś tu... 

sobota, 6 września 2025

Nie sama

 Nie wiem, dlaczego kiedyś czułam się taka samotna. Być może sama budowałam wokół siebie mury. Aż przyszedł taki moment w moim życiu, kiedy pojawił się ktoś wyjątkowy i otworzył się tym samym portal do drugiego człowieka. Zrozumiałam, że mogę z nim dzielić wszystko, a jednocześnie mieć też swój świat. Z nim wszystko cieszyło, każda chwila, każda drobnostka. 

Nie jest łatwą rzeczą spotkać kogoś takiego w prawdziwym życiu. Odnaleźć się w tłumie, odezwać się, odważyć się nazwać swoje uczucia. Zaczynało do mnie docierać, że mogłoby być tak wspaniale, pójść z kimś na kawę, czy choćby na spacer. 

Ale nawet jeśli tak się nie stanie, to ja bez względu na wszystko już zawsze będę za tym człowiekiem tęsknić. Za tym uczuciem bycia ważną, wysłuchaną, spokojną i - co zauważyłam z zaskoczeniem - szczęśliwą... 

***

Upał nas nie opuszcza. Najwyraźniej lato nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Czuję się spełniona, kiedy piszę, kiedy myśli ubieram w słowa. Czasem coś mi się udaje. Na płótnie dnia nałożyć kolory, które pasują do mojej osobowości. Głos serca tu się odzywa i dominują na nim ciepłe barwy. Czerwień, róż, pomarańcz i żółć. 

Tymczasem napływa już noc i maluje świat atramentem. W ciemności szukam gwiazd. Wiem, że nie jestem sama. Czuję cały czas czyjąś obecność. Ktoś jakby tulił mnie w ramionach.

Ty, Zenku... Mój przyjacielu z daleka. Chcę być zawsze w zasięgu Twego wzroku. I dłoni Twych. By zawsze gdy wyciągniesz je, mogły napotkać mnie. 

poniedziałek, 1 września 2025

Myśl złota

 Czerwień jarzębin, suche liście - wszystko to mówi o przemijaniu. Pogoda daje nam chwilę oddechu, nim otuli świat chłodnym ramieniem. Otoczy delikatnym złotem i szkarłatem, dmuchnie wiatrem i rozrzuci srebrne nitki pajęczyn. Wplecie w nie kropelki rosy, niczym lśniące koraliki. To prawdziwe diamenty jesieni. Doceńmy je, nim świat nam przypomni, że to już niedługo pierwszy chłód... I deszcz. I wrzesień.

30.08.2025 r.

***

Wiesz Zenku, tak nieraz sobie myślę, jak objąć Cię słowami, jak otoczyć ramionami? Szczególnie wieczorami odczuwam pustkę i otula mnie smutek. Bo nie ma Cię na wyciągnięcie dłoni, bo nie mogę Cię przytulić, ucałować i wysłuchać. To takie dojmujące uczucie.

Aż przychodzi ranek i mówię sobie: chwileczkę, przecież jesteś na odległość myśli, prawda? I teraz staram się ze wszystkich sił o tym nie zapomnieć w ciągu całego dnia. Jesteś Zenku i to jest właśnie ta pocieszająca myśl... Myśl złota, która pozwala mi zapomnieć o kłopotach.

Bo w październiku czeka mnie komisja. Któraś z kolei - to prawda - ale po dłuższej przerwie. Tymczasem staram się o tym nie myśleć. Teraz jest wrzesień. Otula nas jesień złotą zasłoną zapomnienia, za którą zostawimy to, co nas boli i na co nie mamy wpływu.

Wszak nic nie przeszkodzi mi, aby kochać Ciebie. Prawda, Zenku?