wtorek, 28 października 2025
Od początku
piątek, 24 października 2025
Czasami
Czasami czuję się źle w swojej skórze. Jakby coś mi doskwiera, co znajduje od razu odbicie na twarzy. Wydarzenia ostatnich dni uświadomiły mi, jak mało jeszcze wiem o sobie. Że niepotrzebnie się zamartwiam, a rzeczy są jakie są, nie trzeba się nad nimi długo zastanawiać. Miała być komisja - była. I co? Wyszłam z niej zwycięsko. Wizyta u lekarza i czekanie na wyniki badania krwi? Proszę bardzo, są dobre. I tak mogłabym wyliczać jeszcze długo. No właśnie, ale po co?
Trzeba w życiu zawsze szukać spokoju. Otaczać się ludźmi, z którymi czujemy się dobrze. Rzeczami, które zapewniają nam komfort psychiczny. Doceniać bardziej te wszystkie małe chwilki, jakie ma dla nas świat. Dla mnie do szczęścia naprawdę nie potrzeba wiele. Czasami to uśmiech bliskich. Czasami krótka rozmowa z nieznajomym. A dzisiaj była to wyprawa do biblioteki. Mam 3 nowe książki, z których jestem bardzo zadowolona. Bo wiem, że odkrywając je, odnajdę w nich siebie.
Zaparzyłam więc kawę i idę czytać, czytać, czytać. Tak dobrze zapowiada się dzisiejszy wieczór. A ja, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, pozwolę sobie na relaks, błogi spokój, wyciszenie. W sercu głęboko schowam wszystkie te chwilki, dzięki którym żyję, oddycham i cieszę się światem. Czasem to szelest liści w parku jest najpiękniejszą melodią, a czasem szron na trawach, gdy idę do sklepu. Wszystko to wprawia mnie w zadziwienie - że może być tak wspaniale - i w zachwyt. Zachwyćmy się na nowo przyrodą, bo to najcudowniejsza historia, jaką pisze dla nas życie. Mamy je tylko jedno.
22.10.2025 r.
czwartek, 16 października 2025
W wyścigu życia
W pewnej mądrej książce przeczytałam: Przecież wszyscy biegniemy do tej samej mety, tylko niektórzy po prostu dobiegną szybciej. To jedyny wyścig, w którym wygrywa ten, kto przybiegnie ostatni.
- Co jest za metą?
- To, co sobie wyobrazisz. Może lustro, przez które wszyscy musimy przejść? Ale takie sklepowe, takie które nas ulepsza. Może ogromna plaża? A może nic, ale tak bardzo ulotne, że jednak będziemy szczęśliwi.
Tak bardzo poruszył mnie ten tekst, że postanowiłam się nim z Tobą podzielić. Jak wszystkim, co piękne. Tak mnie wzruszyła nasza dzisiejsza rozmowa. Dla mnie byłbyś gotowy przemierzyć tyle kilometrów, tylko po to, żeby mnie zobaczyć. I choć tyle o mnie już wiesz, to wcale Cię to nie przeraża, że jestem chora, że moje postrzeganie świata jest zaburzone, bo ja nawet nie jestem pewna swojej wartości.
Przyznam, że byłoby pięknie móc poprzebywać z Tobą, ale zastanawiam się, czy nie zraziłabym Cię do siebie? Bo tak mało we mnie odwagi, tak mało siły przebicia tego szklanego pomieszczenia, w którym się znajduję.
Pani doktor mi powiedziała, że jestem chora na zakochanie, że to się często zdarza u osób z tą chorobą. Bo ja tak bardzo pragnę kochać, że spotkanie Ciebie było dla mnie wybawieniem. Wreszcie mam kogoś, komu mogę się zwierzyć, wyżalić. Zenku, czy nie przeszkadza Ci to, że jestem chora, tak mało samodzielna i taka lękliwa, że boję się każdej zmiany, każdej nowej sytuacji, w której bym się znalazła.
Że tak bardzo uciekam w świat zupełnie nierealny, bo wyobrażam sobie pewne rzeczy, które nie mają racji bytu i pewnie się nigdy nie wydarzą. Czy mogłoby nam się udać? Chociaż troszkę być blisko marzeń, blisko siebie?
Pytasz mnie, co na to moja mama. Ona jest realistką, więc nieraz trudno nam dojść do porozumienia. Ja wiem, że w naszym domu musi być ktoś, kto twardo stąpa po ziemi. Dlatego ucina każdą rozmowę zdaniem: I tak się pewnie nie odważysz wyjść ze swojej skorupy. To prawda, nieraz się do niej chowam, gdy świat wokół mnie pędzi jak szalony, ja pragnę wyciszenia emocji, które we mnie buzują.
Cóż w tym złego, że mam swój świat, do którego Cię zapraszam każdego dnia, bo wiem, że Ty jeden jesteś w stanie mnie zrozumieć. Ty i moja pani doktor, specjalista w dziedzinie psychiatrii. To właśnie z nią dzielę się swoimi obawami, a jej słowa wprowadzają głęboki spokój.
Chorzy na tą chorobę odbierają świat zupełnie inaczej, bardzo emocjonalnie. Kiedy każdy krok jest trudny do przejścia, w stronę normalności, ja cieszę się moim małym zwycięstwem... Bo teraz umiem o tym pisać i to nazwać. To chyba nazywa się Miłość.
środa, 15 października 2025
Jak nam sprzyja mrok
Otulona zmierzchem
staję przed lustrem
skąd spogląda na mnie
tak znajoma twarz
Piegi na policzkach
zarumienionych od snu
zielonych oczu blask
i ten uśmiech
gdy otulam się
ramionami
Stoję więc przed
tym lustrem
opada ubranie
jak niepotrzebny
balast dnia
Zanurzam się cała
jak w lśniącym jeziorze
Twoich dobrych oczu...
Patrzę na siebie
i sama nie poznaję
tak bardzo zmieniona
naszą poranną rozmową
Akceptuję swoje ciało
już bez zastrzeżeń
przecież Ty je kochasz
każdy jego centymetr
Przecież ja dzisiaj
pokochałam siebie
bez masek
bez upiększeń
otuloną wspomnieniami
jak miękkim szlafrokiem
który zdejmę
nim nadejdzie noc...
Jednak nigdy
nie zapomnę Ciebie
i tego uczucia
gdy patrzyłeś na mnie
rozmarzonym wzrokiem...
Przez jedną krótką chwilę
dotknęliśmy mój miły
tajemnicy
I spadła kurtyna
milczenia
i byliśmy jednością
i wyśnił się sen
06.10.2025 r.
poniedziałek, 6 października 2025
Złoty październik
Przyjdź do mnie rankiem
przyjdź kochany
w dłoniach swych przynieś
mi lśniące kasztany
Otul szalikiem
przytul gdy wieje
przynieś
ach przynieś
mi nadzieję
26.09.2025 r.
***
Październik zaczął się dla mnie bardzo burzliwie. Siostra zachorowała, a ja ją bardzo wspierałam. Miała anginę i musiała zostać w domu przez jakiś czas. Także widziałyśmy się tylko przez drzwi, kiedy przynosiłam jej zakupy. Ale już jest zdrowa i wszystko wraca na swoje tory, jej powrót do pracy także.
Kiedy dzisiaj napisałeś, to zapomniałam o wszystkich kłopotach. Niedługo komisja, muszę się do niej dobrze przygotować. Później umówiona wizyta u pani doktor, a potem już nic, tylko złoty październik. Możliwe, że pójdziemy na lodowisko; tak dawno nie jeździłam na łyżwach, a bardzo to lubię.
Także widzisz Zenku, że na razie nie mam chwili wytchnienia. Wszystko układam sobie w głowie i wyobrażam, jak to będzie... A będzie pewnie jak zawsze - dobrze. Moja natura daje tu o sobie znać, skłonna do przemyśleń... Nad sobą, nad nami i nad światem. A może nie trzeba mieć wszystkiego zapiętego na ostatni guzik? Może trzeba dać sobie więcej swobody? Pewnie tak. Tylko nieraz mi tego luzu brak i jestem spięta. Rozmowa z Tobą tak mnie relaksuje i przypomina, że nie ma się czego bać.
Zawiesiłam na balkonie dzwonek cały w ziarnach słonecznika i teraz sikorki tłumnie mnie odwiedzają. A ja lubię - siedząc przy laptopie - na nie patrzeć. Ten widok nigdy się nie nudzi. Można by rzec, że mam film przyrodniczy tuż za oknem. To cieszy oczy.
W parku o tej porze jest pięknie. Dywan szeleszczących liści ścieli się pod butami i my, tak ciągle zakochani. Bo moja miłość do Ciebie objawia się w słowach i daje odzwierciedlenie w myślach. Dużo o nas myślę Zenku. Jakby to było iść przez to życie razem. Chociaż prawdą jest też to, że nigdy mnie nie opuszczasz, bo noszę Cię w sercu. I tak już będzie zawsze, kochany. 💜
Powiem to piosenką: Tylko mnie kochaj A Ty, klikając w link możesz jej posłuchać.

