sobota, 27 grudnia 2025

Poświąteczna rzeczywistość

 Nadchodzi cichy wieczór, pomału kończą się te święta osnute magią i ciepłem. Przygaszone światło, otwarta w połowie książka, herbata z malinami. Powietrze pachnie jabłkiem i cynamonem. A w sercu... morze wspomnień. Tych radosnych i tych troszkę smutnych. Bo co mogę na to poradzić, że te obrazy są ciągle żywe? Wszystkie znajdują miejsce w moim pamiętniku - nazywam je sekretnym życiem. Zaglądam tam czasami, aby odświeżyć pamięć. I piszę, codziennie przynajmniej jedną stronę, o uczuciach. O nas Zenku. 

Myślę, że z pewnymi ludźmi wiążemy się tylko na chwilę, żeby czegoś się nauczyć i doświadczyć, dopóki nie spotkamy tej właściwej dla nas osoby. Przeznaczonej nam od samego początku. Ten zeszyt, który mam teraz przed sobą, jest dla mnie skarbnicą wiedzy o świecie. Bo wszystko co uporządkowane najpierw w głowie, ma głęboki sens. Czasem coś mnie jeszcze zadziwi, wówczas to zapisuję. Notuję też swoje przemyślenia - jest ich całkiem sporo. Od najmłodszych lat lubiłam tę formę ekspresji. Chwytałam ulotną myśl. 

Po świętach i dobrym jedzeniu przybył mi jeden kilogram, ale wcale się tym nie martwię, bo wiem, że Ty lubisz mnie taką, jaka jestem. To pokrzepiająca dla mnie myśl i bardzo odkrywcza. Mogę być kimkolwiek dla świata, ale dla Ciebie jestem idealna. Czuję płynącą z Twojej strony akceptację. Tu - w moim świecie - nie ma już miejsca na smutek. Jest tylko i wyłącznie radość, a wspomnienia się zacierają i niejako otwierają mi drogę do marzeń, którą zawsze chciałam kroczyć... ale tylko z Tobą. Zgadzasz się na tę wspólną podróż przez życie? 

Przyjadę po ciebie. - Mógłbyś napisać.

Czasem słowa, które zmieniają ludzkie życie, wyglądają pozornie niewinnie. Przyjadę po ciebie. Ile osób wypowiada je codziennie?

Ja mogłabym wówczas zdjąć z wieszaka najpiękniejszą sukienkę, taką, która by Ci się spodobała. 

Ciekawe dlaczego tak to działa. Jeden człowiek może mówić miłe słowa, a serce pozostanie niewzruszone.

A inny zrobi kilka gestów, spojrzy, porozmawia i już cały czas się o nim myśli.

Jestem. - Przychodzi wiadomość.

A ja biegnę jak na skrzydłach. Czasem możemy podarować komuś jeden wieczór. A niekiedy całą wieczność. 

Jednak prawdą jest to, że jest tysiąc powodów by kochać. Czasem ukradkowo, nieśmiało, ale przyjdzie taki czas, gdy niespodziewanie marzenia stają się rzeczywistością. I nie trzeba tu wielkiej odwagi, aby to odkryć. I nic nie będzie już takie, jak dawniej. 

czwartek, 25 grudnia 2025

Pejzaż malowany słońcem - z choinką w tle

 To był najkrótszy dzień w roku i nic nie zapowiadało tego, że pozostawi mi spokój. Ostatnie zakupy, ostatnie przygotowania do Świąt, ostatnie niepozamykane sprawy. Było rankiem ponuro i niskopienne chmury wisiały nad miastem. W duszy ciężki grad. Z sercem na ramieniu szłam przed siebie, aby dopełnić formalności. Jednak niestety moje terminy wypłat w kasie gdzieś się zawieruszyły, więc będę musiała iść tam jeszcze raz. To już chyba koniec pecha na ten rok - pomyślałam sobie. Jak będzie, czas pokaże. Zaszłam do siostry, bo akurat miałam po drodze. A tu już od progu powitało mnie ciepło. Razem patrzyłyśmy, jak łagodnie zachodzi słońce, malując niebo purpurą. Bo akurat się przejaśniło i pojaśniałam ja. U Mai zawsze czuję się wyjątkowo. Piłyśmy kawę z ekspresu, z delikatną pianką i rozmawiałyśmy. O wszystkim i o niczym. Trzymałam w dłoni chomiczkę Sigmusię, czując od niej ciepło. Małe życie. Nastał wieczór. Pora było się żegnać. W domu byłam po siedemnastej. Z ulgą zdjęłam buty i rozmasowałam obolałe stopy. Wzięłam leki. Włączyłam laptop, a tam trzy słowa: Kocham Cię bardzo. To tak jakby ktoś w środku mojej duszy zapalił światełko, które promieniało z oczu. Ja też Cię bardzo kocham - szepnęłam. Poczułam się tak, jakby ktoś mnie przytulił. Ty Zenku... Mam Ciebie pełną głowę i pełne serce. Śnisz mi się i widzę Cię wszędzie. Każda piosenka, każdy film i każda książka przywodzą mi na myśl nasze spotkanie - bo kiedyś przecież się spotkamy, prawda kochany? Ty jak nikt inny uciszasz burze nad moją głową i zapalasz słońce. Ja tak bardzo pragnę, abyś mnie przytulił. Ile uścisków potrzebuje człowiek? Czterech dziennie, aby przeżyć. Ośmiu, aby zachować zdrowie. I aż dwunastu, aby się prawidłowo rozwijać. Może ten uśmiech jest kluczem który otwiera serce i te trzy magiczne słowa: Kocham Cię bardzo. Ja też Cię kocham i daję Ci do siebie klucz, abyś nigdy nie zgubił do mnie drogi... I choćbym zawiesiła nie wiem jak wiele światełek, to i tak nie miałoby znaczenia. Ponieważ magię świąt tworzą ludzie. Bliżsi, lub dalsi, lecz pełni życzliwości. To, co się dzieje między nimi. Dobroć i ciepło, zrozumienie, chęć bycia razem. Magia świąt to rozmowy, wspomnienia, śmiech i łzy, wspólne słuchanie kolęd, łamanie się opłatkiem albo po prostu czyjaś obecność, niechby nawet milcząca. W samotności żadnej magii nie będzie. Nie pozwól, aby światło w moich oczach zgasło... 

I wtedy, na dzień przed Gwiazdką spadł śnieg, jednak był tak drobny i nikły, że giną w ogólnym zgiełku dnia. Jednak ja go zauważyłam i wpisałam do swojego pamiętnika, aby nie zapomnieć. Tych wszystkich szczęśliwych chwil... 

A kiedy wszystko już zostało powiedziane, można cichutko schować się w głąb siebie i przeżyć duchowo ten czas... Czas, w którym dzieją się c u d a. Czas, w którym wspomnienia są ciągle żywe. 

Mamy i my naszą małą choinkę, skromnie przystrojoną. Najważniejsza jest miłość, współodczuwanie i współistnienie. Z sobą i ze sobą nawzajem. Nawet nie wiemy, jakie mamy szczęście, że mamy siebie. A co bezcenne zwłaszcza teraz, aby nikt nie został sam. Bo choinka to tylko tło, do tych magicznych zdarzeń, które staną się naszym udziałem.  

wtorek, 9 grudnia 2025

Pod skrzydłami anioła

 ,,Kiedy zamykam oczy

twoje ciepłe spojrzenie

rozprasza serce

otulone łabędzim śpiewem

o delikatnej miłości

rozwieszonej na koronkowych gałązkach myśli

wstrzymują oddech

krew niezbędną do życia

sny przenikają ból

skrywany głęboko

zakochałam się w tobie

zatęskniłam za światem

pełnym kolorów

za uśmiechem

który nawet w zimie

budzi motyle

pomiędzy wersetami słów".


- Skrzydło Anioła


***

Zdarzyliśmy się sobie.

Ludzie czasem się sobie zdarzają.

Może w nieodpowiednim momencie.

Może nie w tym czasie, co trzeba, 

a może w jakimś niedoczasie. 

Może za późno, a może za wcześnie.

A może moment zawsze jest odpowiedni,

a to tych dwoje nie jest na siebie gotowych. 

***

Tak sobie czasem myślę, jakby to było, gdybyśmy się spotkali wcześniej. Gdybyśmy się sobie wydarzyli naprawdę, czy miłość połączyłaby nas równie silnie, jak teraz? Czy zakochalibyśmy się w sobie? Chyba tak, bo ja zawsze o Tobie marzyłam, nawet przedtem, zanim pojawiłeś się w moim życiu. Tęskniłam bardzo za silnym ramieniem, za łagodnym głosem i za dobrym sercem. I tak bardzo byłam zagubiona, jak się można w życiu pogubić. A później był ten pobyt w szpitalu i obiecałam sobie, że gdy tylko z niego wyjdę, to znajdę kogoś takiego, kto otuli mnie skrzydłem, po prostu anioła, który będzie nade mną czuwał, aby już więcej nie zdarzyło mi się nic złego. I pewnego dnia ktoś taki się pojawił, on, najpierw przyjaciel, powiernik moich sekretów i uosobienie dobra, a później moja miłość. To ona mnie odmieniła, że zapragnęłam być zdrowa. Dla Ciebie Zenku się tak starałam być najnormalniejsza w świecie. Abyś był ze mnie dumny, z moich postępów i uradowany moją obecnością. Rozpostarłam między nami płótno, na którym każdego dnia malowaliśmy naszą przyszłość - co wcale nie było łatwym zadaniem. Ale starałam się, tak bardzo się starałam o żywe kolory, o uśmiech, o to ciepło. Abyś i Ty mógł poczuć się ze mną wyjątkowo. Teraz patrzę na ten obraz i wiesz? Muszę przyznać, że bardzo mi się on podoba. Z nikim innym by się to nie udało, tylko z Tobą. Jestem dumna i taka zakochana. To cudowne wrażenie mieć stale wilgotne oczy, pełne łez szczęścia, które nigdy nie wyblaknie. Odkryłam, że to uczucie zawsze było we mnie, tylko ktoś musiał pomóc mi je wydobyć na światło dzienne. Dziś moje dni są jasne, jak słoneczny poranek. Kroki pewne, jakby zrodzone z ciszy. I ta siła mnie trzyma mocno na nogach. Z nią łatwiej kroczyć dalej przez życie - z nadzieją w sercu. Ubraną w koronkowe myśli... Nasze szepty. 

PS Do dziś pamiętam, jakie myśli kotłowały się w mojej głowie, które Ty uciszyłeś jednym słowem: Kocham... Rozkwitło między nami uczucie, coś na kształt miłości, która wcale nie była rozcieńczoną wersją. Była pięknym, roziskrzonym krajobrazem. Z dbałością o każdy szczegół kreowaliśmy naszą rzeczywistość. Nie każda tęsknota jest słabością. Czasem to dowód, że potrafisz kochać naprawdę. 

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Więzi

 ,,Ludzi łączą czasem dziwne relacje.

Magiczne.

Niespotykane.

Trudno je nawet nazwać związkiem.

Bo nie jesteście ani partnerami, ani kochankami, ani nawet przyjaciółmi.

Ale więź między Wami jest tak silna... że nie sposób jej wyrazić słowami.

I jest między Wami jakieś przyciąganie.

I chcecie się razem śmiać i rozmawiać ze sobą non stop.

I dzieją się między Wami takie rzeczy...

A może tak to się właśnie zaczyna?

Może właśnie TAK?".


- Gabriela Gargaś: ,,Piekielnie szczere".


***

To już ostatnia książka którą czytam. Jutro pewnie pójdę do biblioteki. Z zakupów wróciłam uradowana. Kupiłam dwa kremy nawilżające nivea w promocji, dlatego jeden dam siostrze. Pogoda na dworze zamieniła się w zimową. Zmieniła się zupełnie scenografia. Gałązki oblepione są śniegiem. Na balkonie szyszka z tłuszczem i ziarnami dla ptaków. A ja już zaczynam wieczór z nadzieją w tle. Wspominam wczorajszy dzień. Byłam u Mai i trzymałam w dłoniach jej chomiczkę Sigmę. Ona jest taka miła w dotyku. Patrzy na mnie czarnymi koralikami oczu. Przeciągle ziewa i już za chwilę chowa się w domku. Zasypuje wejście do niego wiórkami. Śpi tak słodko. Piję herbatę z cytryną i przyjemne ciepło rozlewa się w moim sercu. A zakamarki duszy są pełne wspomnień.

Są różne rodzaje więzi między ludźmi, ale łączy je jedno - potrzeba bliskości. Przynależności do grupy. Każdy w życiu szuka swojego ciepłego człowieka. Swojego szczęścia, które niejednokrotnie istnieje też daleko od rodzinnego domu. Moje serce długo poszukiwało szczęścia. Ale gdy tylko je znalazło, pragnęło otulić się miękkim puchem z marzeń. W marzeniach najlepsze jest to, co jeszcze nie nazwane. Ale gdy już pojawi się ta jedyna i wyśniona miłość, wówczas nadajemy jej imię. Moja miłość jest po prostu ZENKIEM. Dla świata jest on fotografem, ale dla mnie całym światem. I choć dzieli nas różnica 17 lat, to łączy wszystko. Zainteresowania, pasje, marzenia... Wzruszają nas te same rzeczy i pragniemy tego samego - odrobiny ciepła. Szukamy go na tych samych ścieżkach. W tym samym momencie płaczemy z radości. Bo tak bardzo się kochamy. 

Dzięki Tobie Zenku, ja pokochałam siebie. Ze słabości uczyniłam swoją siłę, a smutek zamieniłam w uśmiech. W naszej rozmowie nie potrzeba słów, bo miękkie gesty mówią wszystko. Ja Twe westchnienia, Ty me łzy rozumiesz... I dłoń uściśniesz. Oto nasza mowa. Czuję Twoją miłość każdego dnia. I jest mi cieplej na sercu, kiedy słyszę jak wołasz mnie o poranku. Budzę się i świat staje się jaśniejszy. Tak wiele dobra mam od Ciebie. Jesteś moją siłą. Nasza więź się zacieśnia, aż staniemy się jednością. Dziś nie potrafię żyć bez tego ciepła. Tak bardzo jesteś mi bliski... Jesteś moim niebem na ziemi. 

Każdy z nas potrzebuje odrobiny ciepła. I o tym jest ta piosenka. ,,Możesz być twardy jak stal, ale w środku miękki jak puch". Skąd my to znamy. Okopujemy się rzeczami. Tworzymy wokół siebie mur. A przecież najważniejsze rzeczy dzieją się w sercu. Te najpiękniejsze momenty zaklęte są w ciszy dwojga serc. I tak zaczyna się Wasz dialog, który trwa - robiąc miejsce dla myśli. Nasz dialog Zenku trwa od lat, a mi ciągle jest Ciebie mało. Pragnęłabym, abyśmy rozmawiali codziennie - dlatego tu wylewam swoje najskrytsze myśli w nadziei, że mnie zrozumiesz. A nawet jestem tego pewna. Kto, jeśli nie Ty mówi mi czułe słowa? Kto, jeśli nie Ty przytula mnie serdecznie? I wreszcie kto, jeśli nie Ty mnie kocha? Pragnie mojej obecności i tęskni? No właśnie. Dajesz mi przestrzeń, abym mogła wygodnie umościć się w Twoim sercu. I wiesz? Bardzo mi tu dobrze i nie chcę nigdzie odchodzić. Mogę zostać, Zenku?