Jak to zleciało szybko. Zaledwie mieliśmy maj, a już kończy się czerwiec. Lato kołysze mnie w swoich ramionach, kiedy - niczym strudzony wędrowiec - przemierzam moją łąkę. Wszerz i wzdłuż, w poszukiwaniu polnych kwiatów, a towarzyszy mi granie świerszczy. Lazur nieba nade mną, odbijający się w zielonych szkiełkach okularów. Wysokie trawy porusza wiatr, który sprawia, że skwar jest mniej dotkliwy. Pora wracać do domu, gdzie czeka kawa i słodki odpoczynek.
A po powrocie otwieram laptop, a tam wiadomość od Ciebie, miłości moja jedyna, wyśniona do końca. Choć tak naprawdę, to nic się nie kończy, lecz dopiero zaczyna dla nas. Nie namyślając się długo zdejmuję klapki i włączam utwór zespołu Marillion. Odpływam daleko stąd... Gdzie wrażliwość serca ma swój kąt, w zakamarkach mej duszy...
***
Kupiłam klapki w kolorze słońca
tak miękko mi się w nich chodzi
jakbym stąpała po leśnym mchu
tak przewiewne i lekkie
jakby nie było miejskiego skwaru
ten prezent na 1. Dzień Lata
przypomniał mi - jak wiele
mam jeszcze do przejścia
przede mną droga
bynajmniej nie usłana różami
jeszcze nieraz się potknę
rozboli mnie głowa
lecz ważne by cały czas iść
z wysoko podniesioną głową
nie zatrzymywać się w drodze
drodze życia...
A celem podróży
jest nic innego
tylko Miłość
gdzieś hen...
21.06.2025 r.