Czasem jakaś usłyszana piosenka tak mnie zachwyci, że od razu chcę przeczytać jeszcze raz jej słowa i ukryty w nich sens. A później już znam ją na pamięć i, śpiewam, kiedy nikogo nie ma w domu.
Miałeś rację. Mamie bardzo spodobał się wiersz, który jej podarowałam. Czasem coś mi się udaje. I to nieudolne pisanie, i śpiewanie. To mój nieidealny świat, tak pokręcony jak ja. Ale taki mój. Nasz. Masz klucz do mych drzwi, którym jest cierpliwość. I masz dla mnie swój uśmiech. Widzę go co dnia. I co noc. Wówczas przynosisz mi cudowne sny...
Białystok, 26 maja 2026 r.
***
To był miły dzień, bo mogłam podarować Mamie swój uśmiech, dotyk dłoni i moc czułych gestów. Dzięki temu czuła, że jest dla mnie kimś wyjątkowym, do kogo zawsze mogę przyjść, kiedy nie podołam sama. Wówczas ona mnie spokojnie pyta: ,,Który ty raz żyjesz?". ,,No pierwszy" - odpowiadam. ,,To skąd miałaś wiedzieć". I zaraz dodaje: ,,Chodź, razem coś na to poradzimy". I wówczas wiem, że nie jestem w tym sama. Moja Mama jest mądrą kobietą. Nieraz ratowała mnie przed złymi decyzjami w życiu. I zawsze ma dla mnie swój pokrzepiający uśmiech, który tak lubię. W ogóle to lubię patrzeć na nią, kiedy jest taka szczęśliwa. Jak dziś, a także każdego innego dnia. Dla niej czas jakby się zatrzymał. Wygląda młodo i czuje się młodo. Nieraz mnie zaskakuje swoimi śmiałymi decyzjami i tym, że w wielu sytuacjach pozwala sobie na absolutny luz - tego luzu mogę się od niej uczyć. Tej radości i beztroski. A dzisiaj w parku jadłyśmy lody kinder bueno, które tak mi smakowały, jak w dzieciństwie. Ich słodycz przeniosła mnie do młodych lat. Ich orzeźwiające zimno koiło zmysły. I może dlatego było tak uroczyście, bo była obok Mama. Te nasze wspólne chwile są bezcenne.
A wiatr przypomniał mi, aby doceniać wspólne chwile, które mają niepowtarzalny smak. Wiejąc delikatnie rozpraszał smutki i docierał do najdalszych zakątków duszy, w których mieszka spokój. Dzięki niemu nie było tak gorąco. Popołudniem Mama wybiera się do Mai, na wspólną kawę, a ja poczytam, bo mam już zapas mądrych książek z biblioteki. Czytanie mnie wycisza i jest lekarstwem na wszystkie lęki mojej duszy. Wtedy zwalnia puls, a ja się odprężam. A po długiej kąpieli wychodzę na balkon, w księżycową noc i oddycham głęboko dziękując za ten dzień i za milion innych. Ważne, że jesteśmy razem.
Czy teraz Zenku, kiedy już tak dużo o mnie wiesz, to nadal mnie kochasz? Z wszystkimi moimi niedoskonałościami i bolączkami? Z niepokojem wymalowanym na smutnej dla obcych twarzy? Która jednak się zmienia, gdy są przy mnie wszyscy Ci, których kocham. Mam więc dla Ciebie pogodną twarz. Taka chcę być zapamiętana. Dla garstki ludzi. To cały mój świat. Nieraz najpiękniejszym bukietem jaki możemy sobie podarować, jest po prostu czyjaś cicha obecność. I dłoń na dłoni.

