wtorek, 4 listopada 2025

Wieczorem

,,Wieczorem

w znanym tylko tobie

zakątku

mojego serca

budzi się

pragnienie ciebie

myśl szalona

jak twoje kochanie

którego nie zgasi

żaden problem

pod pierzyną myśli

zamieram z zachwytu

wdychając

aromat konwalii

rozmawiam szeptem

z księżycem

ukradkiem zaglądam

w oczy tęsknoty

nie potrafię

powstrzymać tej miłości".


- Skrzydło Anioła 

***

Tyle miałam ostatnio spraw na głowie, że zwyczajnie czuję, że się wyczerpałam z pokładów siły. Tak zmokłam, tak bardzo bolały mnie nogi, że potrzebowałam odpoczynku. Jak zawsze znalazłam go u Ciebie. Przyszłam, a Ty objąłeś mnie dobrym słowem. Rozwiesiłam na sznurku ubranie, a Ty zaprowadziłeś mnie do zaparowanej kuchni. Pozwoliłeś ogrzać dłonie kubkiem gorącej kawy i serce otuliłeś czułością. 

Tak było w moim śnie. Że byłam u Ciebie. A później leżeliśmy w mroku, słuchając bicia swoich serc. To były chwile ubrane w niezwykłość. Coś nieuchwytnego nas połączyło. Może to był purpurowy zmierzch, a może miłość... W każdym razie przyszło cichutko, na paluszkach. 

A my daliśmy się porwać namiętności. Tak zastała nas noc, a my nie chcieliśmy się jeszcze żegnać, więc zostałam u Ciebie. Dałeś mi swoją koszulkę i przykryłeś kocem, kiedy ja już spałam. Byłam taka rozluźniona, jak nie ja... Taka spokojna i... przede wszystkim zakochana. Jakby za drzwiami zostały wszystkie problemy. Jakby nie istniała (nie)miłość, (nie)moc, (nie)utulenie, (nie)kochanie... Kiedyś tak będzie naprawdę. 

Białystok, 03.11.2025 r. 

godz. 15:35

***

,,I tak Cię kocham - nawet jeśli nie ma żadnej mnie, żadnej miłości ani żadnego życia - kocham Cię". 

Kiedy dzisiaj napisałeś, zdjąłeś z moich ramion ogromny ciężar. Czułam się tak jakbym zrzuciła całą odpowiedzialność za naszą miłość na Ciebie. Nie gniewasz się, prawda kochany? Lubię kiedy prowadzisz naszą rozmowę i płynnie przechodzimy do tych najważniejszych kwestii. Właśnie, jakie będzie nasze spotkanie? Jeszcze nie wyobrażam sobie go w myślach. Ale cokolwiek się nie wydarzy, to i tak jestem pewna, że będzie wspaniale. Móc Cię dotknąć naprawdę, nie tylko za pomocą słów, ale ciepłych dłoni. Wiesz? Ja zawsze mam takie ciepłe ręce. Może są stworzone specjalnie do tego, by wpleść je w Twoje włosy, połączyć nasze dłonie. Mam nieodparte wrażenie, że jesteśmy dla siebie stworzeni, jakbym całe życie na Ciebie czekała.

I cóż, Ty już moje marzenie spełniłeś, więc może ja będę potrafiła spełnić Twoje. Może się odważę być tą lepszą wersją siebie... Taką Magdą, jaką codziennie rano widzę w lustrze - rozpromienioną, szczęśliwą. Taką dobrą, jaką Ty mnie widzisz i jaką pragnę być. Tylko będąc sobą możemy pokonywać przeszkody na naszej drodze. Z wiarą i nadzieją w nas samych. Iść dalej przed siebie. Nie zatrzymywać się, nie wątpić. A ja powierzyłam Ci swoje sekrety i swoje serce. Czy może być coś cenniejszego? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz