Taką ciebie wymyśliłem - Cisza jak Ta
Ta piosenka wywołała we mnie falę pozytywnych emocji, dlatego dzielę się jej łagodnymi dźwiękami z Tobą. Słuchając jej odnalazłam nasz świat, Ciebie i siebie. Uspokaja jak najlepszy lek na tęsknotę, budzi uśpiony głęboko spokój.
W mojej pamięci jeszcze się tli wczorajszy dzień. Moja siostra skończyła 30 lat. Uczciliśmy to może nietypowo, bo pizzą w klimatycznej restauracji, gdzieś w końcu, przy oknie, na wysokich stołkach. W zielonym pomieszczeniu cisza przeplatała się radosnym śmiechem i blaskiem oczu Mai. Pamiętam ją taką malutką. Przyszła na świat, kiedy ja miałam 14 lat. Tyle lat już minęło, jak jeden dzień. Teraz to dojrzała kobieta. Kobieta, która biega pokonując dalekie dystanse. Kobieta która nie boi się marzyć. Wspaniała i przede wszystkim odważna. Patrzę dziś na nią z dumą, że i ja dołożyłam niejako do tego swoją cegiełkę.
Dzisiaj idę do mojej pani doktor. Mam jeszcze sporo czasu, bo umówiłam się na popołudnie. Jak zawsze pójdę przez park. Poczuję rześkie powietrze. Poczuję, że JESTEM... W zaułkach pamięci pielęgnowana przez lata nadzieja, teraz cichutko kiełkuje. Ma już pączki, rozkwitnę żółtą różą. Wtedy, kiedy Ty się tu pojawisz. Podlejesz mnie ciepłym deszczem czułych słów. Szeptem Zenku do mnie mów, gdy rzecz się toczy o miłości. W moich oczach dobro dziś gości. Jestem przewodniczką po świecie uczuć. Tak łatwo o nich mówić, kiedy w sercu spokój. I niech tak już pozostanie.
Białystok, 13.11.2025 r.
PS To już 31. post na moim nowym blogu, który stał się moim miejscem i jednocześnie trampoliną do marzeń. Owiewa mnie mroźne powietrze, niebo jest stalowo-błękitne. Czy to już idzie zima? Cokolwiek się teraz wydarzy to ja wiem, że znajdziesz drogę do mnie, przyjacielu słowa. Odnajdziemy się w gąszczu pytań i odpowiedzi na nie. A czasami najlepszą odpowiedzią jest cisza. Pięknie trwa, robiąc miejsce dla myśli. Milczenie to pogoda w sam raz na Miłość.
***
Lubię ten spokój oczekiwania na swoją kolej, na końcu długiego korytarza, szmer przyciszonych rozmów. I wreszcie pani doktor wzywa do gabinetu, którego półki uginają się od książek. Siadam naprzeciwko niej, ona po drugiej stronie biurka, wstukuje treść naszej rozmowy do komputera. Jest ze mnie zadowolona, zadaje jeszcze kilka rutynowych pytań i wreszcie, wręcza mi receptę. Następna wizyta za 3 miesiące. Zapisuję się na 2 lutego. Wykupuję leki. I idę do domu. Towarzyszy mi szum sunących pojazdów. Światła latarni. W domu czekają naleśniki z jabłkami. Jem ze smakiem, bo rano tylko piłam kawę. Jestem w swoim świecie, choć nie sama. Znajduję też zrozumienie w oczach bliskich.
Czas niebieskiej grzywki dawno już minął, ale mam sentyment do tego zdjęcia. Co myślałam, kiedy je robiłam? Że jest dobrze. A może być jeszcze lepiej. Gdy otuli mnie listopad. Gdy otulisz mnie Ty i wyśnią się nam nasze piękne sny... Moje włosy. Twoje dłonie. Serce płonie. 💗

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz