środa, 24 września 2025

Spotkanie

 Może pamiętasz, kiedy Ci opowiadałam o pani z biologii, która uczy jeszcze w moim dawnym liceum, obok którego przechodzę codziennie? Otóż dzisiaj zupełnie niespodziewanie wyrosła na mojej drodze, po raz pierwszy od wielu lat. Jakże miłe to było spotkanie i wywołało falę wspomnień. Bo pomyśl, nagle widzisz przed sobą kogoś, kto wywarł wielki wpływ na Twoje życie i co robisz? Oczywiście się uśmiechasz mimowolnie. Bo tak zrobiłam w istocie. Pani Halina też była uśmiechnięta, kiedy to nasze spojrzenia się spotkały i zauważyłam w nich błysk porozumienia - ona też mnie poznała. Po tylu latach... 

Miałam więc dobry humor przez resztę dnia. Nauczycielka nie zmieniła się bardzo. Nadal nosiła tę samą fryzurę i długą sukienkę. No, może blond włosy były trochę dłuższe. I grzywkę, spod której spoglądały na mnie roześmiane oczy. To miłe, kiedy ktoś Ci się przygląda przez chwilę, z drugiej strony ulicy i nagle zrozumie, że to Ty. Tak jak wcześniej Ci pisałam, wiele jej zawdzięczam. A matury z biologii nie zapomnę nigdy. Nieraz nawet mi się śni po nocach. 

Wspomnienia napłynęły z najmniej spodziewanej strony i poczułam się, jakbym płynęła na różowej chmurze. Cała otulona delikatną nostalgią za tym, co minęło. Jednak los był dla pani Haliny bardzo łaskawy. Czas jakby w ogóle jej nie dotyczył. Zrozumiałam, że gdzieś tam w środku nadal jestem jej wdzięczną uczennicą, choć młodość już nie wróci... Zapomniałam, po co poszłam na ten spacer. Zapomniałam również o sobie i o całym świecie. Wracając do domu nazbierałam trochę lśniących kasztanów, z zamiarem zrobienia z nich jesiennej dekoracji. Wiatr tańczył w promieniach słońca, a ja szłam przed siebie z uśmiechem na twarzy. Tak lekko otulały mnie wspomnienia, jak nigdy dotąd. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz