Nie wiem, dlaczego kiedyś czułam się taka samotna. Być może sama budowałam wokół siebie mury. Aż przyszedł taki moment w moim życiu, kiedy pojawił się ktoś wyjątkowy i otworzył się tym samym portal do drugiego człowieka. Zrozumiałam, że mogę z nim dzielić wszystko, a jednocześnie mieć też swój świat. Z nim wszystko cieszyło, każda chwila, każda drobnostka.
Nie jest łatwą rzeczą spotkać kogoś takiego w prawdziwym życiu. Odnaleźć się w tłumie, odezwać się, odważyć się nazwać swoje uczucia. Zaczynało do mnie docierać, że mogłoby być tak wspaniale, pójść z kimś na kawę, czy choćby na spacer.
Ale nawet jeśli tak się nie stanie, to ja bez względu na wszystko już zawsze będę za tym człowiekiem tęsknić. Za tym uczuciem bycia ważną, wysłuchaną, spokojną i - co zauważyłam z zaskoczeniem - szczęśliwą...
***
Upał nas nie opuszcza. Najwyraźniej lato nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Czuję się spełniona, kiedy piszę, kiedy myśli ubieram w słowa. Czasem coś mi się udaje. Na płótnie dnia nałożyć kolory, które pasują do mojej osobowości. Głos serca tu się odzywa i dominują na nim ciepłe barwy. Czerwień, róż, pomarańcz i żółć.
Tymczasem napływa już noc i maluje świat atramentem. W ciemności szukam gwiazd. Wiem, że nie jestem sama. Czuję cały czas czyjąś obecność. Ktoś jakby tulił mnie w ramionach.
Ty, Zenku... Mój przyjacielu z daleka. Chcę być zawsze w zasięgu Twego wzroku. I dłoni Twych. By zawsze gdy wyciągniesz je, mogły napotkać mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz