sobota, 2 maja 2026

Maj i maj i maj

A teraz maj i maj i maj. Dokoła pachnie cudnie zielenią i ziemią. W powietrzu unoszą się nieuchwytne drobiny szczęścia, ja to nazywam radością, taką niewymuszoną. Wynikającą ze stanu ducha, a dziś jest on lekki jak najdelikatniejszy płatek. Kiedy przyszłam w to samo miejsce, co zwykle, powitał mnie śpiew ptaków. Jako, że mieszkam blisko centrum, to do parku mam ok. 10 minut szybkiego marszu. Pojawił się rudzik i jak zawsze niezawodny kos. W oddali mignęła mi ruda kita wiewiórki. Pomimo, że wiedziałam, iż w ogrodach Branickich będzie tłoczno, to tam skierowałam moje kroki. Ludzie jednak zajęci byli sobą i swoimi sprawami. Robili sobie zdjęcia na tle ogrodowych piękności - tulipanów. Chciałabym i ja mieć takie kadry uśmiechnięte. Dlatego wróciłam do mojego rozśpiewanego ptasimi trelami parku, gdzie rosną szpalerem rzędy bzów. Wtuliłam nos w jego miękkie płatki i dopiero wtedy poczułam, jak pachnie szczęście. 

Szkoda Zenku, że nie mogłeś być tu ze mną. Zawsze w takich chwilach ogarnia mnie tęsknota i jakiś taki nieokreślony bliżej smutek. I już wiem, co miałeś na myśli mówiąc, że jesteś tak bardzo samotny. Ja w tej chwili poczułam dokładnie takie samo ukłucie w sercu. Tak, zwykle na spacery wyruszam sama i czuję się bardzo samotna. Wówczas zagłębiam się we wspomnieniach. Tam jesteśmy razem. W moich marzeniach. Patrzysz na mnie i już wiesz, że kocham, bo tego nie da się ukryć, to jest widoczne w uśmiechu.  

A dzisiaj postanowiłam sobie, że zrobię wszystkie te rzeczy z listy marzeń do spełnienia. Założyłam klapki, bluzkę w paski i miętowe spodenki i udałam się do parku bzów i zanurzyłam stopy w fontannie, i do kwitnących ogrodów. Nie zważając na ludzi wyjęłam z torebki telefon i zrobiłam sobie zdjęcie, na tle fontanny i kwitnącej rabaty. Przykucnęłam aby uchwycić cudowne czerwone tulipany, uśmiechnęłam się i nacisnęłam przycisk w telefonie. Później weszłam w cień aby stwierdzić, że udało się znakomicie, więc wstawiłam je na ekran wyświetlacza jako tło. Teraz, gdy tylko na nie spojrzę, to przypomnę sobie tę chwilę. W ten sposób podarowałam sobie prezent. W zielonych okularach zawsze wszystko mi się udaje, to podarunek od Mai, skądinąd przyjaznej mi osoby. 

Tak więc Zenku wiesz już o mnie prawie wszystko: w co lubię się ubierać, co lubię jeść i czym się otaczać. Może domyślasz się, gdzie jeszcze ładuję baterie potrzebne mi do życia, otóż nad stawem jest takie miejsce na pomoście, gdzie lubię sobie usiąść i zapatrzeć się na lustrzaną toń, po której ślizgają się promienie słońca, pływają kaczki i łyski i jest to taka moja odskocznia. A wieczorami czasem grywam z siostrą w badmintona. Na tym skwerze znajduje się także stół do ping ponga, w którego wkrótce mamy zamiar pograć. Chciałabym w maju kupić sobie kilka rzeczy, dlatego udamy się we trzy do galerii handlowej, aby poszukać czegoś stosownego. Jutro natomiast będzie wręcz upalnie i założę niebieską sukienkę, po raz pierwszy tej wiosny. Ten wieczór zaś spędzę z książką, na leżaku. 

I to już koniec opowieści. Tak jakoś mi zawsze lżej na sercu, kiedy mogę sobie popisać. To moje hobby i mój sposób na życie, do którego chętnie Cię zapraszam. Dziękuję więc, że byłeś tu ze mną, przez tych kilka minut wyjętych z codzienności. Kocham Cię mocno, ale to już wiesz. I nigdy nie przestanę. 

***

Gdy opanujesz sztukę uważnej obserwacji przyrody, odkryjesz, że to co dotąd było tylko tłem, staje się niewyczerpanym źródłem zachwytu, z którego można czerpać pełnymi garściami. 

Ten świat ma dla mnie wiele twarzy:

radosną, smutną, czasem płaczącą deszczem.

Nieraz uważniej im się przyglądam,

by odkryć, że stale jestem:

jestem wiatrem

i słońcem

i wiosenną burzą.

Z deszczem się dogaduję,

dni wcale się nie dłużą. 

A każdy jest wyjątkowy,

bo jesteś przy mnie Ty.

Otaczasz ramionami,

przynosisz mi dobre sny...

W tych snach jesteśmy razem,

na porannej łące

chwytamy promienie ciepłe,

wręcz gorące.

Powietrze pachnie deszczem,

zrywa się spóźniony ptak.

A my chcemy jeszcze i jeszcze

i... czegoś nam stale brak... 

Gdzie więc tego szukać,

co tak upragnione.

By zajrzeć sobie w oczy,

tak z nagła zamyślone.

Z serca do serca

wiedzie najkrótsza z dróg

i żebyś tylko jeszcze

przytulić mnie mógł...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz