jest cała ziemia samotności
i tylko jedna grudka twojego uśmiechu
jest całe morze samotności
twoja tkliwość ponad nim jak zagubiony ptak
jest całe niebo samotności
i tylko jeden w nim anioł
o skrzydłach tak nieważkich jak twe słowa
- Halina Poświatowska
***
Drzewa mają już łapki liści, tak zielone jak moje oczy. Kiedy je otwieram rankiem, wówczas witasz mnie miłym uśmiechem. Patrzysz spod przymrużonych powiek i szepczesz cichutko: kocham Cię skarbie. I dopiero wtedy jestem gotowa na nowy dzień.
Tak wietrznie dziś było na spacerze, pomimo to pięknie. Szkoda że wiosna tak szybko umyka. Dla mnie zawsze będzie miała kolor i zapach bzów. Na moim nadgarstku bransoletka z serduszek, którą dostałam od Mai. Ona zawsze trafia w mój gust. Pewnie dlatego, że tak dobrze mnie zna i rozumie nawet wtedy, kiedy milczę. Obok mamy, jest moją ostoją na dobry i na trudny czas. Bo miewam czasem takie trudne dni. Wtedy pragnę jedynie rozmowy i przytulenia. To wszystko czego pragnę mieszka w słowach i w naszych Zenku delikatnych wiadomościach ze świata.
Dziś wiem, że najpiękniejsze prezenty to te, których nie można zapakować. To miłość. Troska. Uważność. I życzliwość. To wszystko już mam. Nie pragnę niczego więcej. Kiedy patrzę na tę dziewczynę sprzed lat, z rozjaśnionymi włosami, z niebieską grzywką i w granatowej sukience - widzę siebie. Pamiętam też tamte emocje, które mi wówczas towarzyszyły: radość, zachwyt, euforię. Bo wiedziałam już, że jestem kochana. Teraz widzę w lustrze uśmiechniętą twarz okoloną brązowymi włosami, poprzetykanymi już srebrnymi pasmami, to też jestem ja. W naturalnej wersji, bez upiększeń. I to też mi się podoba, to też jest w porządku. Bo prawdziwą ozdobą jest czujące serce. Kiedy się kogoś kocha, wygląda się najpiękniej. A ja kocham i jestem kochana.
Taka życia mała garść mi wystarcza, aby żyć. Bo dla mnie szczęście = spokój. I ten spokój płynie do mnie od Ciebie. Czuję Twoje ciepłe dłonie, którymi mnie ogrzewasz i zagrzewasz do walki o siebie i o swoje marzenia. Kiedyś pragnęłam znaleźć się w takim miejscu, które już znam - w otchłani Twoich ramion. Dziękuję więc za to ciepło i za zrozumienie, że czasem chcę poczuć się taka malutka, aby urosnąć w Twoich oczach. Jestem Ci ogromnie wdzięczna.
10 maja półmaraton. Będę wówczas na trasie biegu, aby zagrzewać do walki Maję. Zawsze przeżywam głęboko każdy jej bieg. Taka już jestem, emocjonalna i taka pewnie pozostanę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz