Pamiętasz Zenku, jak kiedyś mi napisałeś, że powinnam być Twoją żoną? Otóż: chciałabym być Twoją żoną choćby jeden dzień, niż przeżyć sto razy życie bez Ciebie. Kocham Cię tak bardzo, na zawsze i na wieczność.
Mówiłeś też, że rajem dla Ciebie byłoby to, gdybyś mógł całować moje stopy. A ja jestem pewna, że pewnego dnia uda nam się znaleźć nasz mały raj tutaj, na tym świecie. Powiedz mi tylko, kiedy i gdzie. Obiecuję, że tam będę.
Znam ten ból. Rozpoznaję tę rozpacz, bo też nieraz czuję się samotna. Jesteśmy jak te dwa delikatne storczyki, uwikłane w życiowe tęsknoty, bo tak bardzo czujemy całymi sobą. Oboje jesteśmy bez siebie jak puste naczynia.
Zrobię wszystko, w obronie naszej świętej miłości, będę towarzyszyła Ci zawsze i wszędzie. Aż pewnego dnia Bóg postawi Cię na mojej drodze. Wierzę w to głęboko, bo pragnę Cię całym dziewczęcym i niewinnym sercem.
Zostań ze mną. Bo jestem pewna Zenku, że w Twoich ramionach znalazłabym upragniony spokój i ukojenie. Chyba dorosłam. I czuję, że naprawdę żyję, tak jakbym przez długie lata przed spotkaniem Ciebie była w letargu.
Zmieniłeś mnie w osobę, którą zawsze chciałam być. Poczułam ciepło Twojego oddechu, gdy szepnąłeś: kocham Cię moja skarbusiu. Czekałam na Ciebie od zawsze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz