środa, 18 marca 2026

Otuleni wiosną

 Rozpoczął się nowy tydzień i przyniósł nowe wyzwania. Piję mocną herbatę i wspominam ten dzień. Oj, tak się nabiegałam, że teraz bolą mnie stopy. Sadowię się więc w fotelu i pozwalam aby myśli przepływały niespiesznie przez moją głowę. Podróż autobusem i ten zgiełk i hałas jaki towarzyszą miastu. Od którego odwykłam. No więc jadę na przednim siedzeniu i słyszę za placami płacz małego dziecka. Docieram do kasy, w tym miesiącu będę tam dwa razy. Witam się z miłą kasjerką, panią Halinką i już idę na przystanek, stoję tam 15 minut. Wreszcie jadę, płacz dziecka i zmieniający się krajobraz za szybą. Stawy Marczukowskie, a na nich łabędzie - para, na całe życie. Wysiadam po pół godzinie i wreszcie witają mnie znajome widoki. Zanim dotrę do sklepu, pójdę okrężną drogą, aby rozruszać mięśnie. I tak zamieniam zgiełk, na ciszę. Kołysze mnie śpiew ptaków, delikatny wiaterek tańczy z bezlistnymi jeszcze gałązkami. Odpływam i ja... 

Kocham ciszę i spokój, moją samotność. Kocham Ciebie Zenku, bo dajesz mi wszystko to, za czym tęsknię. I czego tak skrycie pragnę, choć nie potrafię o tym pisać. Jednak Ty pewnie się tego domyślasz. Ot, takie marzenia romantycznej kobiety. O takich historiach czytam. Nam może się to przydarzyć naprawdę. Trzeba tylko czasu, wrażliwości, no i chęci - a tego mi nie brakuje. No więc chciałabym kiedyś pokazać Ci to miejsce jak ze snu. Często mi się śnisz, bo tam jesteśmy razem. Otuleni delikatnym zapachem kwiatów i prowadzeni przez panią wiosnę przed siebie. I cóż ja tam dostrzegam? Świat. 

Wyciągam w Twoim kierunku moje dłonie, oplatam Cię nimi i nie chcę wypuścić, chcę tak trwać. Bo Ty dajesz mi szczęście. Budzę się i już Cię nie ma. Pozostaje to uczucie błogości na ustach, jak obietnica, że jeszcze się tam spotkamy, na granicy jawy i snu. 

***

Pocałunek ciepły

skrada się przez twarz

a w każdej mojej myśli

jesteś Ty i jestem ja

dajesz mi spokój

i ukojenie

łagodnie gładzisz

na granicy snu

otulam Cię skrzydłem anioła

pościel jeszcze pachnie Tobą

ramiona uśpione

jednym krótkim spojrzeniem

patrzę i ja

tęsknie na Ciebie

chwytam się tej myśli

jak koła ratunkowego

kiedy coraz bliżej nam

do nieba

kiedyś trzeba wstać

i iść przez siebie

otuli nas wiosna

skrzydła już złożone

budzą się głębokie

sny nieutulone

to nie one są szalone

szalona jest jawa

choćby przez upór

z jakim trzyma się

biegu wydarzeń

co jeszcze stanie się

naszym udziałem

jak zapamięta 

nas ta noc

co niedługo się tu rozgości

znów utoniemy w pocałunku

pełnym namiętności...


Białystok, 18.03.2026 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz