Rozpoczął się nowy tydzień i przyniósł nowe wyzwania. Piję mocną herbatę i wspominam ten dzień. Oj, tak się nabiegałam, że teraz bolą mnie stopy. Sadowię się więc w fotelu i pozwalam aby myśli przepływały niespiesznie przez moją głowę. Podróż autobusem i ten zgiełk i hałas jaki towarzyszą miastu. Od którego odwykłam. No więc jadę na przednim siedzeniu i słyszę za placami płacz małego dziecka. Docieram do kasy, w tym miesiącu będę tam dwa razy. Witam się z miłą kasjerką, panią Halinką i już idę na przystanek, stoję tam 15 minut. Wreszcie jadę, płacz dziecka i zmieniający się krajobraz za szybą. Stawy Marczukowskie, a na nich łabędzie - para, na całe życie. Wysiadam po pół godzinie i wreszcie witają mnie znajome widoki. Zanim dotrę do sklepu, pójdę okrężną drogą, aby rozruszać mięśnie. I tak zamieniam zgiełk, na ciszę. Kołysze mnie śpiew ptaków, delikatny wiaterek tańczy z bezlistnymi jeszcze gałązkami. Odpływam i ja...
Kocham ciszę i spokój, moją samotność. Kocham Ciebie Zenku, bo dajesz mi wszystko to, za czym tęsknię. I czego tak skrycie pragnę, choć nie potrafię o tym pisać. Jednak Ty pewnie się tego domyślasz. Ot, takie marzenia romantycznej kobiety. O takich historiach czytam. Nam może się to przydarzyć naprawdę. Trzeba tylko czasu, wrażliwości, no i chęci - a tego mi nie brakuje. No więc chciałabym kiedyś pokazać Ci to miejsce jak ze snu. Często mi się śnisz, bo tam jesteśmy razem. Otuleni delikatnym zapachem kwiatów i prowadzeni przez panią wiosnę przed siebie. I cóż ja tam dostrzegam? Świat.
Wyciągam w Twoim kierunku moje dłonie, oplatam Cię nimi i nie chcę wypuścić, chcę tak trwać. Bo Ty dajesz mi szczęście. Budzę się i już Cię nie ma. Pozostaje to uczucie błogości na ustach, jak obietnica, że jeszcze się tam spotkamy, na granicy jawy i snu.
***
Pocałunek ciepły
skrada się przez twarz
a w każdej mojej myśli
jesteś Ty i jestem ja
dajesz mi spokój
i ukojenie
łagodnie gładzisz
na granicy snu
otulam Cię skrzydłem anioła
pościel jeszcze pachnie Tobą
ramiona uśpione
jednym krótkim spojrzeniem
patrzę i ja
tęsknie na Ciebie
chwytam się tej myśli
jak koła ratunkowego
kiedy coraz bliżej nam
do nieba
kiedyś trzeba wstać
i iść przez siebie
otuli nas wiosna
skrzydła już złożone
budzą się głębokie
sny nieutulone
to nie one są szalone
szalona jest jawa
choćby przez upór
z jakim trzyma się
biegu wydarzeń
co jeszcze stanie się
naszym udziałem
jak zapamięta
nas ta noc
co niedługo się tu rozgości
znów utoniemy w pocałunku
pełnym namiętności...
Białystok, 18.03.2026 r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz