wtorek, 9 grudnia 2025

Pod skrzydłami anioła

 ,,Kiedy zamykam oczy

twoje ciepłe spojrzenie

rozprasza serce

otulone łabędzim śpiewem

o delikatnej miłości

rozwieszonej na koronkowych gałązkach myśli

wstrzymują oddech

krew niezbędną do życia

sny przenikają ból

skrywany głęboko

zakochałam się w tobie

zatęskniłam za światem

pełnym kolorów

za uśmiechem

który nawet w zimie

budzi motyle

pomiędzy wersetami słów".


- Skrzydło Anioła


***

Zdarzyliśmy się sobie.

Ludzie czasem się sobie zdarzają.

Może w nieodpowiednim momencie.

Może nie w tym czasie, co trzeba, 

a może w jakimś niedoczasie. 

Może za późno, a może za wcześnie.

A może moment zawsze jest odpowiedni,

a to tych dwoje nie jest na siebie gotowych. 

***

Tak sobie czasem myślę, jakby to było, gdybyśmy się spotkali wcześniej. Gdybyśmy się sobie wydarzyli naprawdę, czy miłość połączyłaby nas równie silnie, jak teraz? Czy zakochalibyśmy się w sobie? Chyba tak, bo ja zawsze o Tobie marzyłam, nawet przedtem, zanim pojawiłeś się w moim życiu. Tęskniłam bardzo za silnym ramieniem, za łagodnym głosem i za dobrym sercem. I tak bardzo byłam zagubiona, jak się można w życiu pogubić. A później był ten pobyt w szpitalu i obiecałam sobie, że gdy tylko z niego wyjdę, to znajdę kogoś takiego, kto otuli mnie skrzydłem, po prostu anioła, który będzie nade mną czuwał, aby już więcej nie zdarzyło mi się nic złego. I pewnego dnia ktoś taki się pojawił, on, najpierw przyjaciel, powiernik moich sekretów i uosobienie dobra, a później moja miłość. To ona mnie odmieniła, że zapragnęłam być zdrowa. Dla Ciebie Zenku się tak starałam być najnormalniejsza w świecie. Abyś był ze mnie dumny, z moich postępów i uradowany moją obecnością. Rozpostarłam między nami płótno, na którym każdego dnia malowaliśmy naszą przyszłość - co wcale nie było łatwym zadaniem. Ale starałam się, tak bardzo się starałam o żywe kolory, o uśmiech, o to ciepło. Abyś i Ty mógł poczuć się ze mną wyjątkowo. Teraz patrzę na ten obraz i wiesz? Muszę przyznać, że bardzo mi się on podoba. Z nikim innym by się to nie udało, tylko z Tobą. Jestem dumna i taka zakochana. To cudowne wrażenie mieć stale wilgotne oczy, pełne łez szczęścia, które nigdy nie wyblaknie. Odkryłam, że to uczucie zawsze było we mnie, tylko ktoś musiał pomóc mi je wydobyć na światło dzienne. Dziś moje dni są jasne, jak słoneczny poranek. Kroki pewne, jakby zrodzone z ciszy. I ta siła mnie trzyma mocno na nogach. Z nią łatwiej kroczyć dalej przez życie - z nadzieją w sercu. Ubraną w koronkowe myśli... Nasze szepty. 

PS Do dziś pamiętam, jakie myśli kotłowały się w mojej głowie, które Ty uciszyłeś jednym słowem: Kocham... Rozkwitło między nami uczucie, coś na kształt miłości, która wcale nie była rozcieńczoną wersją. Była pięknym, roziskrzonym krajobrazem. Z dbałością o każdy szczegół kreowaliśmy naszą rzeczywistość. Nie każda tęsknota jest słabością. Czasem to dowód, że potrafisz kochać naprawdę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz