To był najkrótszy dzień w roku i nic nie zapowiadało tego, że pozostawi mi spokój. Ostatnie zakupy, ostatnie przygotowania do Świąt, ostatnie niepozamykane sprawy. Było rankiem ponuro i niskopienne chmury wisiały nad miastem. W duszy ciężki grad. Z sercem na ramieniu szłam przed siebie, aby dopełnić formalności. Jednak niestety moje terminy wypłat w kasie gdzieś się zawieruszyły, więc będę musiała iść tam jeszcze raz. To już chyba koniec pecha na ten rok - pomyślałam sobie. Jak będzie, czas pokaże. Zaszłam do siostry, bo akurat miałam po drodze. A tu już od progu powitało mnie ciepło. Razem patrzyłyśmy, jak łagodnie zachodzi słońce, malując niebo purpurą. Bo akurat się przejaśniło i pojaśniałam ja. U Mai zawsze czuję się wyjątkowo. Piłyśmy kawę z ekspresu, z delikatną pianką i rozmawiałyśmy. O wszystkim i o niczym. Trzymałam w dłoni chomiczkę Sigmusię, czując od niej ciepło. Małe życie. Nastał wieczór. Pora było się żegnać. W domu byłam po siedemnastej. Z ulgą zdjęłam buty i rozmasowałam obolałe stopy. Wzięłam leki. Włączyłam laptop, a tam trzy słowa: Kocham Cię bardzo. To tak jakby ktoś w środku mojej duszy zapalił światełko, które promieniało z oczu. Ja też Cię bardzo kocham - szepnęłam. Poczułam się tak, jakby ktoś mnie przytulił. Ty Zenku... Mam Ciebie pełną głowę i pełne serce. Śnisz mi się i widzę Cię wszędzie. Każda piosenka, każdy film i każda książka przywodzą mi na myśl nasze spotkanie - bo kiedyś przecież się spotkamy, prawda kochany? Ty jak nikt inny uciszasz burze nad moją głową i zapalasz słońce. Ja tak bardzo pragnę, abyś mnie przytulił. Ile uścisków potrzebuje człowiek? Czterech dziennie, aby przeżyć. Ośmiu, aby zachować zdrowie. I aż dwunastu, aby się prawidłowo rozwijać. Może ten uśmiech jest kluczem który otwiera serce i te trzy magiczne słowa: Kocham Cię bardzo. Ja też Cię kocham i daję Ci do siebie klucz, abyś nigdy nie zgubił do mnie drogi... I choćbym zawiesiła nie wiem jak wiele światełek, to i tak nie miałoby znaczenia. Ponieważ magię świąt tworzą ludzie. Bliżsi, lub dalsi, lecz pełni życzliwości. To, co się dzieje między nimi. Dobroć i ciepło, zrozumienie, chęć bycia razem. Magia świąt to rozmowy, wspomnienia, śmiech i łzy, wspólne słuchanie kolęd, łamanie się opłatkiem albo po prostu czyjaś obecność, niechby nawet milcząca. W samotności żadnej magii nie będzie. Nie pozwól, aby światło w moich oczach zgasło...
I wtedy, na dzień przed Gwiazdką spadł śnieg, jednak był tak drobny i nikły, że giną w ogólnym zgiełku dnia. Jednak ja go zauważyłam i wpisałam do swojego pamiętnika, aby nie zapomnieć. Tych wszystkich szczęśliwych chwil...
A kiedy wszystko już zostało powiedziane, można cichutko schować się w głąb siebie i przeżyć duchowo ten czas... Czas, w którym dzieją się c u d a. Czas, w którym wspomnienia są ciągle żywe.
Mamy i my naszą małą choinkę, skromnie przystrojoną. Najważniejsza jest miłość, współodczuwanie i współistnienie. Z sobą i ze sobą nawzajem. Nawet nie wiemy, jakie mamy szczęście, że mamy siebie. A co bezcenne zwłaszcza teraz, aby nikt nie został sam. Bo choinka to tylko tło, do tych magicznych zdarzeń, które staną się naszym udziałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz