Niebo jest takie niebieskie
I trawy są takie zielone
Jasność poranka
Dosięgnęła także mnie
Kiedy szłam do sklepu
Rozpadał się deszcz
I oczyścił powietrze
I zapachniał niebem
Wiesz...
Pusto tu
W moim świecie
Bez Ciebie
***
W istocie, tak właśnie było. Deszcz zmoczył mi sukienkę. Wiesz, tę ulubioną. Zanurzyłam się w niebieskości aż po sam czubek głowy. Toczyłam walkę sama ze sobą. Rozmyślałam, aż w rezultacie znów wygrałam życie. Bo narodziłam się na nowo, w ten sierpniowy, kapiący marzeniami dzień.
Moje myśli były takie pogmatwane. Jednak ja już nauczyłam się, jak je rozplątać. Potęgą wrażliwości, której mam całkiem sporo. Napisałam, że narodziłam się na nowo, nie przypadkiem, bowiem tak się właśnie czuję. Uleczając ciało, uleczyłam też i duszę.
Dziś mój świat jest pełen wzruszeń. Jaki polny jest ten konik. Jaka leśna ta jagoda. Jaka kwietna jest ta łąka. I tylko mi lata szkoda. Nie chcę żegnać się z porankami omdlałymi z upału. Dlatego pragnę raz jeszcze się ciepłem zachwycić. Niech wypełni mnie aż po sam brzeg serca.
Kochającego serca. Otul mnie swą miłością Zenku. A ja przytulę Ciebie. Wiesz, jak bardzo tego pragnę. Wzbraniam się nieraz przed tym uczuciem, aby chęć zaznania ciepła nie pochłonęła mnie bez reszty. Nasza jest ta niebieskość. I nasze miękkie gesty. Bo moje lato to Ty. I spokojne sny.
***
PS Czy ja nadal śnię, czy to dzieje się naprawdę? Gubię się w domysłach. Jesteś tu i widzisz jak się uśmiecham, jak opowiadam Ci o swoim dniu:
Rankiem w mojej kuchni było wesoło. Jadłam brzoskwinie i kapał z nich słodki sok po mojej buzi. Wytarłam go serwetką. Bardzo lubię te owoce, kiedy są w pełni dojrzałe. Z reguły piję na śniadanie Activię, albo jem jakiś jogurt. Bo to pobudza mój apetyt.
Popołudniu czytałam książkę o świecie w aspekcie filozoficznym. Aż odpłynęłam w sen. Kiedy zregenerowałam się trochę, to był dobry czas na spacer. Tak pod wieczór na bezchmurnym niebie przelatywały jaskółki. Znów oderwałam się od ziemi i pragnęłam poczuć się jak one, wolne.
Szybko nadeszła noc i przyniosła ukojenie. Rzadko jest tak, abym o niczym nie myślała. Tak było dzisiaj. Bez zbędnych słów i niedomówień udałam się na odpoczynek. Niby nie robiłam nic szczególnego, ale od codziennego biegania po sklepach bolały mnie nogi. Nic to. Jestem szczęśliwa...
Dziś mam dla Ciebie garść malin. Niech osłodzą nam dzień i będą pretekstem do spotkania w naszym świecie pełnym niebieskości. Wiesz, że nie lubię mówić wiele. Zwykle unikam patosu i wolę swoją ciszę. Zamiast trudnej rzeczywistości, śnię na jawie. To wszystko wiesz i nadal jesteś przy mnie...
Może to miłość, Zenku? Pewnie tak. A serce jest mą busolą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz