Są takie chwile w życiu, które udaje się przejść jedynie, stawiając krok za krokiem. Zaraz przytoczę wiersz, który napisałam rok temu, a on nadal jest aktualny.
Kupiłam klapki w kolorze słońca
tak miękko mi się w nich chodzi
jakbym stąpała po leśnym mchu
tak przewiewne i lekkie
jakby nie było miejskiego skwaru
ten prezent na 1. Dzień Lata
przypomniał mi - jak wiele
mam jeszcze do przejścia
przede mną droga
bynajmniej nie usłana różami
jeszcze nieraz się potknę
rozboli mnie głowa
lecz ważne by cały czas iść
z wysoko podniesioną głową
nie zatrzymywać się w drodze
drodze życia...
A celem podróży
jest nic innego
tylko Miłość
gdzieś hen...
Białystok, 21.06.2025 r.
***
Tak, minął już rok, a ja nadal chodzę po domu w moich żółtych klapkach z pianki. Wsuwam w nie swoje bose stopy i czuję ulgę. Zanurzam się w miękkości, a moje nogi odpoczywają. Dlaczego o tym piszę? Bo cenię wygodę i przywiązuję wagę do wspomnień.
Nie dalej niż wczoraj zmęczyłam się niemożebnie, bo przeszłam pół miasta w poszukiwaniu mojego leku. Pani doktor wspominała, że może być z tym problem. Mimo, że obeszłam wiele aptek, to specyfiku nigdzie nie było.
Ale się zgrzałam, ale zmęczone miałam stopy. Ale wzięłam głęboki oddech i zadzwoniłam do przychodni. Miła pani recepcjonistka skontaktowała mnie z lekarką i uzgodniłyśmy, że przyjdę tam za dwa tygodnie na wizytę i coś poradzimy.
Uff. Teraz mogłam zdjąć skarpetki i włożyć klapki. Tak ubrana wreszcie napiłam się wody i wyszłam z książką na balkon. Co to był za dzień. Postanowiłam być dla siebie dobra. A nic tak nie relaksuje jak odgłosy ptaków i wiatr owiewający bose stopy. Uniosłam je wysoko i odpłynęłam.
***
A dzisiaj jest już spokojniej. Choć nogi nadal bolą. Jednak dzisiaj już jestem mądrzejsza. Jak to się mówi, że ranek jest mądrzejszy od wieczora. Ubrałam się przewiewnie i w czapce z daszkiem udałam się po zakupy do ulubionej galerii handlowej. Trochę się zachmurzyło i pewnie wieczorem spadnie deszcz. Lecz czymże on jest w porównaniu z suszą, która panuje.
Teraz zagłębiam się w lekturze lekkiej i przyjemnej. Piszę Ci o tym, bo Ty na pewno ogrzałbyś moje obolałe stopy swoimi ustami. Ty czynisz cuda. Wiesz Zenku, że teraz patrzę na nie w odmienny sposób - jako atrybut mojej kobiecości.
Czuję się kochana i doceniona za to, że po prostu jestem, nie robiąc nic szczególnego. A kiedy patrzę na swoje zdjęcia z łąki, czuję dumę i radość. Że ciągle Ci się podobam. Kocham Cię.
Twój skarb największy. Ja.
Białystok, 02.06.2026 r.
***
Dzisiaj znów odwiedziłam bibliotekę, bo lubię szybko oddawać przeczytane książki - może ktoś na nie czeka? Niedługo obchodzimy rok naszego purpurowego zmierzchu, a ja wciąż czuję ekscytację pisząc. I mam wrażenie, że ten napompowany balonik szczęścia nadal unosi mnie wysoko. Dziękuję Ci za tę cichą obecność w moim życiu. Bo życie to tylko chwile...
***
Ja... czuła, delikatna, łagodna, kochająca
doprowadzająca wszystkie sprawy do końca.
Miłość jest moją siłą i motorem działania
dziś wiem, że tej nocy już nie będzie spania.
Przeganiam smutek, odczuwam pragnienie
by móc Cię dotknąć to moje ciche marzenie.
Spacerować po łące w noc księżycową
podzielić się doświadczeniem ze sobą.
Nad nami ścieli się aksamit nieba
i... nic więcej nam nie potrzeba.
Z czuwającą sową na krajobrazu szczycie
ot, zdarzyło nam się przyśnić życie...
Białystok, 02.06.2026 r.
godz. 23:20
***
I to już koniec opowieści. Przytoczę jeszcze słowa Agnieszki Olejnik: ,,Ludzie powinni najpierw wiedzieć o sobie wszystko, a dopiero potem tak bardzo się pokochać. W życiu jest czasami na odwrót".
A wieczorem sięgnęłam po fryzjerskie nożyczki i skróciłam włosy o kilka cm. Teraz mam lekką i łatwą do ułożenie fryzurę, z delikatnie krótszym tyłem i dłuższymi bokami - taką, jaką lubię najbardziej. Czuję dumę. Dałam radę. Czasami najlepsze pomysły wykluwają się w samotności, a potem... chcesz się nimi dzielić z innymi. Jesteśmy u progu lata. Czyż to nie cudowne? Wiatr wygania mnie z domu, a stopy prowadzą w tylko mi znane miejsca. A czasem zaszywam się pod kocem z książką i to też jest dobre.