Może miłość polega na tym, że okrywasz kogoś kocem miękkich słów? Może miłość jest głaskaniem kogoś dobrym słowem? Może jest rozśmieszaniem, gdy to drugie się boi? Może jest próbą udowodnienia Ci, że wciąż masz skrzydła, gdy sam w to nie wierzysz?
Czy miłość musi być widoczna? Czy musi być jak burza? Czy wystarczy, jeśli jest jak drobna bryza, jak mgiełka na twarzy? Tak delikatna, a jednak ją czujesz, tak subtelna? Delikatnie zawoalowana?
Prawdą jest to, że tak naturalnie wkroczyłeś na ścieżkę mojego życia, że miałam wrażenie, jakbyś był tam od zawsze. Bez wielkich gestów, wielkich słów, wielkich wyznań. Poczułam jednak Twój zapach i Twój dotyk. Był tak delikatny, a jednak był. Miał miejsce.
Czasem kochać to uświadomić komuś: ,,Rozwiń skrzydła. Szkoda stracić tak dobry wiatr". Ty jesteś tym wiatrem dobrych zmian, który delikatnie mnie popycha do przodu. I mówi: ,,Jesteś silna swoim talentem". Pragnę go rozwijać, obserwować jak subtelnie toczy się ze szpulki dziejów.
Bo to my tworzymy każdego dnia swoją własną historię opartą na miłości, której być może na pierwszy rzut oka nie widać. Ale ona jest. Mamy jej dużo w sobie. W melodii swojego serca, którą tylko my słyszymy. Jesteś moją muzyką Zenku i chcę ją nucić, kiedy wykonuję codzienne obowiązki. Bo ona jest ze mną wszędzie. A ja znam do niej słowa. Nie mam nic więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz